Do ostatniej chwili obaj kandydaci szli łeb w łeb. Jeszcze w niedzielę wieczorem sondaże pokazywały, że wygrał Geoan , niedługo potem obaj triumfalnie odtrąbili zwycięstwo. Wreszcie wczoraj w południe Centralna Komisja Wyborcza podała ostateczne wyniki: na B sescu głosowało 50,33 proc. wyborców, na Geoanę - 49,66. Różnica to zaledwie 70 tys. głosów, dlatego pokonani socjaldemokraci już grożą podważeniem wyników.
- Mamy dowody na oszustwa - mówi wiceszef partii Liviu Dragnea. - Przedwyborcze sondaże pokazujące zdecydowane zwycięstwo Geoany, 138 tys. unieważnionych głosów, wreszcie masowa
turystyka wyborcza [w specjalnych centrach wyborczych głosowało 617 tys. osób; opozycja podejrzewa, że część z nich zrobiła to po raz drugi] zmuszają nas do podważenia wyniku. To nasz obowiązek wobec 5 mln Rumunów!
Także były prezydent Ion Iliescu nazwał wyniki "podejrzanymi". - Mnożą się informacje o nadużyciach - mówił. Według MSW jeszcze wczoraj zgłoszono ich co najmniej 200. Obserwatorzy z OBWE ocenili wybory jako "zgodne ze standardami" organizacji, ale wezwali do śledztwa w sprawie nadużyć.
Jeśli mimo wszystko okaże się, że Geoan przegrał,
Rumunia będzie mieć kłopoty z wydostaniem się z politycznego impasu wywołanego jeszcze w październiku uchwaleniem przez parlament wotum nieufności wobec rządu Emila Boca z Partii Liberalno-Demokratycznej. Do tej pory nie udało się stworzyć nowego.
Geoan obiecał, że jeśli wygra, mianuje premierem Klausa Iohannisa, kompromisowego kandydata socjaldemokratów, liberałów i Demokratycznego Związku Węgrów w Rumunii, którzy razem mają w parlamencie 65 proc. miejsc. - Będziecie mieli rząd przed Bożym Narodzeniem - kusił zmęczonych politycznymi przepychankami Rumunów.
Teraz już wiadomo, że z kompromisowego rządu nici. Tuż po informacji o przegranej Geoany Iohannis obwieścił, że umowa koalicyjna nie obowiązuje. - Tu kończy się moja droga - stwierdził krótko.
Nie wiadomo, czy B sescu też poszuka kompromisu przez mianowanie premierem kandydata opozycji, czy będzie nadal próbował obsadzić na tym stanowisku kogoś z Partii Liberalno- Demokratycznej, co prawdopodobnie skończy się przedterminowymi wyborami parlamentarnymi.
Szef państwa musi też poradzić sobie ze skutkami kryzysu ekonomicznego i doprowadzić do odblokowania kolejnej raty pożyczki od Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Obiecał on Rumunom 20 mld dol. na podniesienie kraju z gospodarczych kłopotów.
Trybunał Konstytucyjny zdecyduje w tym tygodniu, czy zatwierdzić wynik wyborów.