Osoby oskarżone o przestępstwa będą mogły napisać do Łukaszenki podanie o ułaskawienie, a ich procesy będą wstrzymywane do czasu, gdy z kancelarii prezydenta napłynie odpowiedź. Takie zmiany w kodeksie karnym zaproponował resort sprawiedliwości, a w piątek niemal jednogłośnie przyjęli je posłowie. Zgodę musi wyrazić jeszcze izba wyższa białoruskiego parlamentu, ale to zapewne będzie formalność.
Nowe prawo krytykują niezależni eksperci i opozycja. - Łukaszenka staje się carem, który zastępując sąd, sam będzie decydował, kto ma siedzieć w więzieniu, a kto nie - powiedział "Gazecie" Gary Paganiajła z Białoruskiego Komitetu Helsińskiego.
Na Białorusi już wcześniej istniała możliwość wykupienia sobie wolności przez oskarżonych bądź skazanych za przestępstwa finansowe. Najwięcej, bo aż 31 mln dol., zapłacił przedsiębiorca Jaugien Szygalou, któremu za malwersacje finansowe mógł na dziesięć lat trafić do więzienia.
.
Źródło: Gazeta Wyborcza