http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Donieck jeszcze nie wszedł do Europy

Mariusz Zawadzki, Donieck
2009-12-08, ostatnia aktualizacja 2009-12-07 17:38

Donieck. Otwarcie Donbass Areny w sierpniu br.
Donieck. Otwarcie Donbass Areny w sierpniu br.
Fot. STR AP

Stolica Donbasu, dumna ze swojego supernowoczesnego stadionu i tysięcy wiernych kibiców miejscowego Szachtara, w napięciu czeka na decyzję, czy będzie gościła mecze piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 r.

- Na trybunie honorowej właśnie pojawił się lider Partii Regionów i kandydat na prezydenta Ukrainy Wiktor Janukowycz! - oznajmił spiker kwadrans po rozpoczęciu meczu Szachtara Donieck z Club Brugge w Lidze Europejskiej. Jak się okazało, był to najbardziej emocjonujący moment tego spotkania. Przez 90 minut piłka bez ładu wędrowała po boisku, odbijając się od zawodników obu drużyn - poza rzadkimi momentami, kiedy przejmował ją jeden z Brazylijczyków z napadu Szachtara, który dryblingami ośmieszał ospałych Belgów. Ale nawet on nie dał kibicom tego, co kochają najbardziej, czyli bramki.

Jednak gospodarze i tak mieli dość powodów do radości i dumy. Po pierwsze - nowoczesny, świecący na niebiesko nowy stadion na 55 tys. ludzi, którego nie powstydziłby się żaden klub na świecie. Po drugie - 45 tys. ludzi, którzy przyszli tam w czwartkową noc, choć mecz nie miał żadnego znaczenia dla Szachtara, bo już wcześniej zapewnił sobie awans do następnej fazy Ligi Europejskiej. Po trzecie - sposób, w jaki ludzie ci się zachowywali. Były tam oczywiście pijackie, chamskie i rozwrzeszczane mordy, które można oglądać na wszystkich stadionach Europy, ale stanowiły absolutną mniejszość i ginęły w tłumie sympatycznych, otwartych i przyjacielsko nastawionych ukraińskich kibiców i kibicek. Wesoło pozdrawiali oni garstkę dygocących z zimna nieszczęśników, którzy przylecieli z dalekiej Belgii.

- Sam powiedz, czy Euro 2012 nam się nie należy? - triumfująco i zgoła retorycznie pytała mnie w przerwie studentka Anna, która przyszła na stadion razem z chłopakiem. Kiedy jednak mecz się skończył i trzeba było wracać do domu, okazało się, że choć Szachtar i jego kibice weszli do Europy, to Donieck jeszcze do niej nie wszedł.

Pod stadionem położonym prawie w samym centrum miasta jest linia tramwajowa, ale to za mało, by przewieźć kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Nieliczni szczęśliwcy, którym udało się złapać taksówkę, w okolicach Donbass Areny jechali gładko i przyjemnie po świeżo położonym asfalcie, ale po kilku kilometrach podskakiwali na wybojach (rajcy miejscy szacują, że na remonty ulic trzeba jeszcze 100 mln zł).

Większość kibiców musiała wracać do domu na piechotę. Niektórzy mijali po drodze namiotowe bazary, które gościom z zachodniej Europy wydadzą się zapewne elementem lokalnego folkloru, ale przecież zupełnie niegroźnym. Co innego bezdomne psy przemykające po ulicach, których według różnych szacunków jest w Doniecku od 5 do 10 tys. Rajcy miejscy zapewniają wprawdzie, że do Euro 2012 wybudują wielkie schronisko i je wyłapią, ale lokalni dziennikarze mówią, że jest to całkowicie nierealne.

Niektórzy powątpiewają też, czy uda się wybudować taką liczbę hoteli, jakiej domaga się Europejska Unia Piłkarska (UEFA). Wszyscy zgodnie podkreślają, że to największe wyzwanie, jakie stoi przed miastem przed Euro 2012. Problem w tym, że Donieck nie jest ośrodkiem turystycznym, tylko stolicą Donbasu, postsowieckiego okręgu przemysłowego, w której nie ma żadnych atrakcji. Po zakończeniu Euro hotele będą stały puste, dlatego trudno znaleźć inwestora, który zdecyduje się wyłożyć na nie pieniądze. Nie zrobi tego nawet Rinat Achmetow, doniecki oligarcha i najbogatszy człowiek na Ukrainie, który z własnej kieszeni wyłożył 400 mln dol. na Donbass Arenę.

Kilka miesięcy temu władze Doniecka przygotowały awaryjny plan rozmieszczenia gości Euro 2012 w zaadaptowanych koszarach wojskowych, ale spotkał się on z chłodnym przyjęciem UEFA. - Daliśmy UEFA pisemne gwarancje, że hotele zbudujemy - mówi mi urzędnik merostwa, który nie chce ujawniać nazwiska, bo nie ma prawa rozmawiać z dziennikarzami. - Jest koncepcja, by po mistrzostwach pokoje hotelowe adaptować na biura albo mieszkania. Ale wcale nie jest powiedziane, że będzie to konieczne, bo chcemy stworzyć w Doniecku centrum tranzytowe między Europą i Azją. Dziś, by dostać się do Chin, Japonii czy Tajlandii, Polacy i inni mieszkańcy środkowej Europy muszą najpierw lecieć do Frankfurtu, Londynu czy Paryża, nadrabiając kilka tysięcy kilometrów. Donieck, który dostanie pozytywnego kopa po Euro, ma doskonałe położenie geograficzne, by przejąć rolę tamtych portów. A wtedy hotele będą na siebie zarabiać.

Temu celowi na służyć budowa nowego terminala lotniska, który będzie podobno jednym z najnowocześniejszych w Europie. Trzeba jednak wierzyć donieckim urzędnikom na słowo, ponieważ nawet nie położono jeszcze pod niego fundamentów. Rozpoczęły się dopiero prace ziemne.

Już 11 grudnia dowiemy się, czy w obietnice Doniecka uwierzyli szefowie UEFA, którzy zbierają się na Maderze, by podjąć ostateczną decyzję, kto dołączy do Kijowa jako miasto gospodarz Euro 2012 (kandydują jeszcze Lwów i Charków; w Polsce mecze odbędą się w Warszawie, we Wrocławiu, w Poznaniu i Gdańsku).

Zapewne nie są przekonani, ale trudno im będzie powiedzieć "nie" miliarderowi Rinatowi, kandydatowi Wiktorowi, studentce Annie i tysiącom kibiców z Donbass Areny. Dlatego z duszą na ramieniu mogą powiedzieć "tak".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':