http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ameryka zagląda w nasze dane

Tomasz Bielecki, Bruksela
2009-12-08, ostatnia aktualizacja 2009-12-08 07:33

Parlament Europejski chce odciąć USA od europejskich danych bankowych, które Amerykanie kontrolują w ramach walki z terroryzmem

Dane Europejczyków zaczął sprawdzać rząd George'a Busha (na zdjęciu)
Fot. Gerald Herbert AP
Dane Europejczyków zaczął sprawdzać rząd George'a Busha (na zdjęciu)
Europosłowie krytykują rządy krajów członkowskich UE, które przed tygodniem dały Amerykanom zgodę, aby mieli wgląd - na dotychczasowych zasadach - w europejskie dane bankowe aż do końca 2010 r. - Niewykluczone, że spróbujemy zablokować tę ugodę - ostrzegają europosłowie z klubów liberałów oraz zielonych.

Chodzi o dane SWIFT, czyli międzynarodowego stowarzyszenia instytucji finansowych, które utrzymuje sieć telekomunikacyjną dla przekazywania danych m.in. o przelewach i kupnie akcji pomiędzy ponad 8 tys. banków i innych instytucji na całym świecie. Założony w Belgii SWIFT utrzymuje część swoich serwerów w USA. Pozwalało to Amerykanom w ostatnich latach na kontrolę operacji między m.in. europejskimi bankami w ramach śledzenia klientów (oraz ich przelewów) podejrzewanych o terroryzm.

Choć kontrola danych o klientach banków mogła naruszać europejskie zasady ochrony prywatności, administracja poprzedniego prezydenta George'a Busha jr początkowo nawet nie informowała Unii, że przeczesuje europejskie dane SWIFT na amerykańskich serwerach w ramach wojny z terroryzmem. Obie strony doszły do nieformalnej ugody dopiero w 2006 r.

Obecnie SWIFT przenosi swe serwery do Szwajcarii i Holandii, co sprawi, że Amerykanie stracą do nich łatwy dostęp. Stąd presja Waszyngtonu na Brukselę, aby podpisała umowę o stałym udostępnieniu danych bankowych ludzi podejrzanych o terroryzm, które są przetrzymywanie w Europie.

- Mamy z tym ogromny problem. Amerykanie nie dają dostatecznej gwarancji ochrony prywatności klientów - tłumaczyła przed tygodniem austriacka minister spraw zagranicznych Aria Fekter.

Wątpliwości prawne UE sprawiły, że europejscy szefowie MSW zgodzili się wyłącznie na tymczasową ugodę (od II do XII 2010 r.) o udostępnianiu nazwisk, numerów kont, adresów i numerów PESEL klientów mających związek z podejrzanymi operacjami bankowymi.

Ulepszone zasady udostępniania danych, które mają być połączone z silną ochroną prywatności, powinny wejść w życie dopiero z początkiem 2011 r. Zgodnie z traktatem lizbońskim rządy UE będą musiały uzgodnić je z Parlamentem Europejskim, który zwykle domaga się bardzo rygorystycznej ochrony prywatności obywateli przed władzami. Część europosłów, którzy najgłośniej protestują przeciw "naginaniu prawa na potrzeby wojny z terroryzmem", będzie też próbowała zablokować nawet obecną tymczasową ugodę w głosowaniu zaplanowanym na wczesną wiosnę przyszłego roku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 24 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':