Według naszych rozmówców premier
Donald Tusk był zaskoczony piątkową niespodziewaną decyzją o wykluczeniu z hazardowej komisji śledczej posłów
PiS Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermanna. Decyzję podjęli posłowie PO pod nieobecność posła Franciszka Stefaniuka z
PSL. Jeszcze w piątek Tusk rozmawiał o przyczynach wykluczenia PiS z komisji z szefem klubu PO Grzegorzem Schetyną.
- Tusk był zaskoczony taką decyzją komisji. Schetyna poinformował go, że posłowie dostali ekspertyzę Biura Analiz Sejmowych, z której wynikało, że gdyby Kempa i Wassermann brali udział w pracach komisji i jednocześnie byli jej świadkami, sprawozdanie komisji mogłoby być zakwestionowane - opowiada jeden z naszych rozmówców z PO. - Premier nie był zachwycony takim obrotem sprawy.
Schetyna twierdzi, że nie wiedział, iż komisja planuje w piątek głosować nad wyrzuceniem posłów PiS z komisji. - Wiedziałem, że posłowie PO chcą wyłączyć z komisji posłów PiS, ale nie miałem pojęcia, że w piątek - mówi "Gazecie" szef klubu Platformy. Twierdzi, że nie miał nic wspólnego z prośbą szefa komisji śledczej Mirosława Sekuły, który miał sugerować posłance Kempie, by wycofała wniosek o bilingi z telefonu Schetyny. Kempa oskarża Sekułę o naciski w tej sprawie
Czytaj wywiad z posłanką Beatą Kempą "Usunięto mnie z komisji za bilingi Schetyny".
- To absurd. O tym, że komisja wystąpiła o bilingi z mojego telefonu, dowiedziałem się z internetu już po przegłosowaniu tego wniosku - mówi Schetyna. Dodaje, że PiS powinien na początku posiedzenia Sejmu w przyszłym tygodniu zgłosić do komisji dwóch nowych posłów, tak by mogła ona dalej pracować. Według szefa klubu PO raczej nie ma szans, żeby przywrócić do komisji Kempę i Wassermanna, czego chce PiS. - Jeśli PiS będzie się upierał przy tych dwóch nazwiskach, to znaczy, że chce zablokować prace komisji - mówi Schetyna.
Decyzję o wykluczeniu posłów PiS z komisji krytykuje wiceszef klubu PO
Janusz Palikot. - To był błąd wizerunkowy - mówi "Gazecie" Palikot. - Były przesłanki merytoryczne, żeby wykluczyć posłów PiS z komisji, ale za bardzo się z tym pospieszyliśmy. PiS celowo skierował do komisji osoby, które trzeba będzie przesłuchać. A myśmy dali się złapać w tę pułapkę. Nasi posłowie niesieni jakąś pychą albo chęcią przypodobania się kierownictwu klubu, natychmiast ich wykluczyli. A teraz PiS może się stroić w piórka ofiary, choć to
Przemysław Gosiewski zgłosił projekt ustawy hazardowej napisany w Totalizatorze Sportowym, a Kempa i Wassermann go opiniowali - podkreśla Palikot. Zapowiada, że poruszy tę sprawę na najbliższym posiedzeniu kierownictwa klubu Platformy.