Rumunia ma nowego prezydenta
Rumuni zdecydowali wczoraj, że mają dość rządów prawicowego Traiana B sescu. Według wstępnych wyników wybory wygrał szef socjaldemokratów Mircea Geoan
W pierwszej turze, 22 listopada, obaj kandydaci szli łeb w łeb, a B sescu dostał o półtora punktu procentowego więcej niż jego rywal. W niedziele sondaże przepowiadały zdecydowane zwycięstwo socjaldemokraty. Ale z ankiet robionych przed lokalami wyborczymi wynikało, że Geoan dostał 51,6 proc. a B sescu 49,8. Wieczorem obaj ogłosili się zwycięzcami.
Geoan , dotychczasowy przewodniczący szef senatu i były minister spraw zagranicznych po pierwszej turze przejął głosy kandydata liberałów Crina Antonescu, który zajął wtedy trzecie miejsce (ponad 20 proc.). Ten ostatni poprosił swoich zwolenników, aby głosowali na socjaldemokratę.
W zamian Geoan obiecał, że po zwycięstwie mianuje premierem Klausa Iohannisa, kandydata socjaldemokratów, liberałów i Demokratycznego Związku Węgrów w Rumunii, które mają w parlamencie 65-procentową większość. - Będziecie mieli rząd przed Bożym Narodzeniem - obiecywał.
To zachęciło część wyborców, którzy mają dość ciągnącego się od dwóch miesięcy kryzysu politycznego. Odejście z rządu socjaldemokratycznych ministrów na początku października wywołało wielką awanturę w rządzącej koalicji.
Ministrowie odeszli, solidaryzując się ze zwolnionym szefem MSW, ich partyjnym kolegą. Stracił on pracę, bo zarzucił rządowi premiera Emila Boca z Partii Liberalno Demokratycznej planowanie oszustw wyborczych na korzyść wywodzącego się z niej B sescu. Dwa tygodnie później upadł rząd Boca i dotąd nie powstał nowy.
Właśnie mianowanie szefa rządu i wypracowanie zgody co do składu gabinetu będzie najważniejszym zadaniem prezydenta. W Rumunii to on wyznacza premiera, którego zatwierdza potem parlament. Ze stabilnym rządem łatwiej będzie rozwiązywać problemy gospodarcze. W październiku rozeźlony sporami w rumuńskich władzach Międzynarodowy Fundusz Walutowy wstrzymał wypłatę kolejnej raty z obiecanych 20 mld dol. pożyczki, która miała wesprzeć państwo gnębione kryzysem i korupcją.
Szanse B sescu na reelekcję dodatkowo zmniejszyło ujawnienie w trakcie kampanii filmu pokazującego, jak na wiecu wyborczym w 2004 r. uderzył dziesięciolatka. Chociaż dotąd uparcie temu zaprzeczał, podczas ostatniej debaty telewizyjnej (przedtem przysiągł na Biblię mówić prawdę), stwierdził jedynie, że nie uderzył dziecka w twarz ani w brzuch.
Według Cristiana Parvulescu, rumuńskiego dziennikarza i analityka politycznego, zwycięstwo Geoany daje większe szanse na szybkie zakończenie kryzysu politycznego: - On już wypracował kompromis - liberałowie obiecali zgodzić się na zaproponowanego przezeń premiera. Gdyby B sescu pozostał, Rumunia jeszcze długo będzie tkwić w impasie, którego ludzie mają serdecznie dosyć.