Piszę ten list w 20. rocznicę upadku muru berlińskiego w proteście przeciwko budowie nowych murów w Europie. Piszę też w 20. rocznicę triumfu polskiej "Solidarności", bo to apel o solidarność.
Od 1990 r. wyjeżdżam dość często poza Ukrainę. Byłem w 30 krajach świata (w niektórych po kilkanaście razy). Ani razu nie popełniłem żadnego wykroczenia wizowego. Miałem pięcioletnią, wielokrotną wizę do
USA, dwuletnią wizę schengeńską wydaną przez Francję i prawie 20 schengeńskich wiz wydanych przez Holandię,
Niemcy,
Włochy i in.
Na początku tego roku Konsulat RP we Lwowie, odpowiadając na prośbę pisma "Więź" o wystawienie dla mnie rocznej wizy, przyznał mi wizę na pół roku. Jesienią ten sam konsulat ocenił, że po raz kolejny mogę przebywać w strefie Schengen przez miesiąc i 13 dni. Przyznaję, że te 13 dni przelały czarę goryczy. Przypomniało mi się, jak niedawno mój kolega historyk dostał wielokrotną wizę do Niemiec... na trzy dni.
Mam świadomość, że nieodpowiedzialne zachowanie przywódców Ukrainy doprowadziło do upadku autorytetu naszego kraju. Przyznaję, że mnóstwo moich rodaków, aby wyjechać za granicę, gotowych jest na wiele poniżeń, a potem sprawiają problemy europejskim urzędnikom. Te argumenty służą im, by jeszcze bardziej opuszczać niewidzialną kurtynę między nami.
Podobnych używano w czasach komunistycznych. Ale odpowiedź demokratycznej Europy była zawsze jedna: otwarte granice i swobodne kontakty międzyludzkie to kwestia praw i wolności człowieka.
Nie chcę zwracać się z protestem do Konsulatu RP we Lwowie, bo ten wykonuje schengeńskie zobowiązania. Nie chcę korzystać ze znajomości. Zwracam natomiast uwagę, że skoro tak potraktowano mnie - kawalera Orderu Zasługi RP, wieloletniego partnera Ambasady RP w Kijowie i Konsulatu Generalnego RP we Lwowie - to co dopiero mówić o prostych Ukraińcach?
Gdy byłem w sowieckim łagrze, nieraz ogłaszałem głodówki. Teraz na znak protestu przeciwko polityce wizowej UE sprzecznej z duchem wspólnej Europy przez rok powstrzymam się od wyjazdów do państw członków umowy z Schengen (europejska wspólna przestrzeń graniczna).
Owszem, mój protest można sarkastycznie podsumować zdaniem z Aleksandra Sołżenicyna: "Bodło się cielę z dębem". Dlatego zwracam się do was, Koledzy, z prośbą o solidarność w walce o godność człowieka. Nie chodzi mi o solidarność w mojej "wizowej głodówce", ale o nacisk na europejską biurokrację, która pod nawałem paragrafów przestaje widzieć żywego człowieka.
tłum. maw *prof. Myrosław Marynowycz - socjolog religii, teolog, prorektor Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie, za współudział w stworzeniu Ukraińskiej Grupy Helsińskiej skazany pod koniec lat 70. na kilka lat łagrów. Wrócił z zesłania w 1986 r. na fali pierestrojki. Był pierwszym szefem ukraińskiej Amnesty International. Jest zaangażowany w polsko-ukraińskie pojednanie. Co roku 1 listopada na Cmentarzu Łyczakowskim organizuje modlitwy ekumeniczne za polskie i ukraińskie ofiary wojny o Lwów w 1918 r.