http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komisja hazardowa bez PiS

Wojciech Czuchnowski
2009-12-05, ostatnia aktualizacja 2009-12-04 20:07

Bez opinii ekspertów i wysłuchania tłumaczeń posłowie Platformy Obywatelskiej wykluczyli z komisji Beatę Kempę i Zbigniewa Wassermanna. Nie wiadomo, czy PiS zaproponuje kogoś na ich miejsce.

Odwołani posłowie PiS - Zbigniew Wassermann i Beata Kempa
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Odwołani posłowie PiS - Zbigniew Wassermann i Beata Kempa
SERWISY
Nic nie zapowiadało dramatycznego finału wczorajszego posiedzenia hazardowej komisji śledczej. Do godz. 17 komisja dosyć sprawnie przesłuchała pierwszych świadków. Bomba wybuchła po przesłuchaniach. Powołując się na opinię Biura Analiz Sejmowych, posłowie PO Sławomir Neumann i Jarosław Urbaniak złożyli wniosek o odwołanie Kempy i Wassermanna. Powód? Oboje w czasach rządów PiS brali udział w pracach nad nowelizacją ustawy o grach i zakładach wzajemnych i muszą być powołani na świadków. A według opinii Biura Analiz Sejmowych to oznacza, że nie mogą jednocześnie zasiadać w komisji, bo wpływałoby to na ich bezstronność. Neumann argumentował, że Wassermann będzie musiał zostać przesłuchany również dlatego, że jako koordynator służb specjalnych w rządzie PiS miał kontakt z materiałami CBA, które krytycznie oceniało przebieg prac nad ustawą i będzie w tej sprawie zeznawał przed komisją.

- Pan kłamie. Pan wie, że do mnie nie mogły trafić żadne dokumenty CBA w tej sprawie - mówił do Neumanna Wassermann, dodając, że opiniował nowelizację ustawy tylko w zakresie zwiększenia kontroli państwa nad biznesem hazardowym. Kempa przypominała, że jej opinia związana była z faktem, że pełniła funkcję wiceministra sprawiedliwości. Oboje zwracali uwagę, że na sali nie ma ekspertów, do których trzeba się zwrócić z pytaniem, czy rzeczywiście powinni zostać przesłuchani. Do ich głosów przyłączył się Bartosz Arłukowicz (Lewica).

- Łamiecie publicznie obietnicę daną przez premiera, że chce szybkiego wyjaśnienia afery - mówił wyraźnie wstrząśnięty. Podkreślał, że na posiedzeniu nie ma przedstawiciela PSL Franciszka Stefaniuka (wyszedł przed awanturą), a jego głos mógł zaważyć w tej sprawie. - Przełóżcie przynajmniej głosowanie - apelował Arłukowicz.

- Lepiej to zrobić teraz niż w trakcie kolejnych przesłuchań - stwierdził Neumann. Pośpiesznie skończono dyskusję. W głosowaniu trzech posłów PO przy sprzeciwie lewicy odwołało Kempę i Wassermanna. Oboje wyszli przed końcem głosowania.

- Wchodząc do polskiego parlamentu, nie spodziewałem się czegoś takiego. Jest mi wstyd - powiedział Arłukowicz.

Nie wiadomo, czy teraz PiS wyznaczy do komisji kolejnych posłów, czy też w proteście zbojkotuje jej prace. Wieczorem w siedzibie PiS trwała narada w tej sprawie.

Wcześniej komisja przesłuchała pierwszych trzech świadków, urzędników, którzy na różnym etapie mieli w latach 2002-09 kontakt z pracami nad nowelizacją ustawy o grach i zakładach wzajemnych.

Najistotniejsze było przesłuchanie Anny Cendrowskiej, zastępczyni dyrektora Służby Celnej Ministerstwa Finansów w 2006 r., która pracowała w zlikwidowanym departamencie gier tego resortu.

W latach 2006-07 Cendrowska jako przedstawiciel Ministerstwa Finansów brała udział w pracach zespołu nowelizującego ustawę. 26 sierpnia 2006 r. została wezwana do kancelarii premiera. Tam Przemysław Gosiewski (PiS), ówczesny szef Komitetu Stałego Rady Ministrów oraz wiceszef klubu PiS, i Krzysztof Jurgiel przedstawili jej projekt zmian w ustawie, polecając, by ministerstwo pracowało nad nim jako nad projektem poselskim. Projekt i to, co się z nim działo potem, stały się przedmiotem krytycznej oceny CBA. W czerwcu 2007 r. analitycy Biura uznali, że prace nad nowelizacją przebiegały z naruszeniem zasad, bo na równych prawach brali w nich udział przedstawiciele Totalizatora Sportowego. To oni dyktowali korzystne dla swojej firmy zmiany w przepisach o wideo loteriach (chodziło o obniżenie podatku i rezygnację z dopłat). W analizie CBA, którą dysponuje komisja, czytamy, że przedstawiciele Totalizatora "wykorzystali wsparcie polityczne szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów Przemysława Gosiewskiego i zamknęli usta sprzeciwiającym się sporej części zmian merytorycznym specjalistom z Ministerstwa Finansów".

Cendrowska mówiła, że nie przypomina sobie, aby dostała od kogoś polecenie "zamknięcia ust". Ale przyznała, ze Totalizator skutecznie forsował swoje propozycje. Dodała, że projekt zmian wręcz powstał w Totalizatorze, o czym miał jej powiedzieć wiceminister finansów Marian Banaś. Zaprzeczyła notatce Gosiewskiego, w której stwierdzał on, że to ona przyniosła projekt. Prawdopodobnie będzie konieczna jej konfrontacja z Gosiewskim, dzisiaj przewodniczącym klubu PiS.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':