- Od ośmiu lat szef co roku dawał nam bony, a teraz nawet pieniędzy za to nie będzie? - mówi "Gazecie" Kazimierz Niewiadomski, murarz z inowrocławskiej firmy budowlanej. - Stajemy z robotą, jak się nie dogadamy. Ja rozumiem: kryzys, no, ale panie...
Pytamy szefa dlaczego. Czy przez kryzys? W odpowiedzi słyszymy, że jeśli napiszemy, o którą firmę chodzi, to będzie proces. I tyle.
Bon wagi państwowej Zdenerwowanie szefa murarzy jest uzasadnione - w lipcu wszedł w życie pakiet antykryzysowy. I to on mógł zabrać przedświąteczne bony towarowe. Obłożono je 18-proc. podatkiem dochodowym (wcześniej zwolnione z podatku były bony do wartości 380 zł). I firmom, a przede wszystkim pracownikom, przestało się opłacać otrzymywanie talonów.
Ta sama nowelizacja ustawy o
PIT zwalnia z podatku świadczenia rzeczowe (czyli np. kosze ze słodyczami) i gotówkę - ale tylko do wysokości 380 zł. Od podarunku i pieniędzy powyżej tej kwoty zapłacimy 18-proc. albo 32-proc. podatek - w zależności od progu, w jakim jesteśmy.
Przeciwko takiemu rozwiązaniu występowała m.in. Konfederacja Pracodawców Polskich, która zrzesza ponad 7 tys. firm, w tym dwóch światowych liderów zajmujących się dystrybucją bonów. Szef KPP Adam Ambrozik: - Bony powinny być zwolnione z podatku, tak samo jak zwolnione są pieniądze wypłacane ludziom na święta. Naszym zdaniem nie ma uzasadnienia dla okładania ich podatkiem.
Takie rozumowanie wsparł prezydent
Lech Kaczyński. W listopadzie złożył w Sejmie projekt ustawy o zwolnieniu z opodatkowania bonów. Zmiana przepisów mogłaby wejść w życie w przyszłym roku.
Ale wiceminister finansów Maciej Grabowski przypomina, jaki cel przyświecał rządowi przy opodatkowaniu bonów: - Gotówkę można wydać u rzemieślnika i w małym sklepie, nie tylko w dużych sieciach handlowych, jak to ma miejsce w przypadku bonów.
Kosz słodyczy i wódka Rynek świątecznych bonów, kart płatniczych i paczek wart jest w Polsce ok. 3-4 mld zł według Money.pl. A jeśli kryzys połknął bon, to co Polak pracownik dostanie od szefa pod choinkę? Pieniądze i prezenty.
- Święta to rzecz święta! Nie wyobrażam sobie, by jak co roku każdy z 500-osobowej załogi nie dostał pod choinkę kartonu naszych reprezentatywnych alkoholi - mówi Andrzej Szumowski, wiceprezes firmy Wyborowa SA. I wylicza, co będzie w świątecznej paczce "o rynkowej wartości 500 zł": - Wyborowa, Absolut, Ballantine's, Malibu ...
Producent autobusów i tramwajów Solaris Bus & Coach z Bolechowa (Wielkopolska) oczywiście nie da pracownikom autobusów, ale dla 1,6 tys. zatrudnionych ludzi przygotował - prócz kosza ze słodyczami i kawą o wartości 100 zł - premię gwiazdkową. Kwota objęta jest tajemnicą.
Kompania Piwowarska funduje dzieciom pracowników bilety na przedstawienie mikołajkowe, a załodze daje po blisko 500 zł. W grudniu firma sfinansuje też wigilijne spotkanie (po 100 zł od osoby).
Urzędnicy z poznańskiego magistratu dostaną od prezydenta od 400 do 700 zł (pieniądze z funduszu świadczeń socjalnych będą dzielone według zamożności). Fabryka Volkswagena z Poznania wypłaci dodatek na Gwiazdkę - co najmniej 1 tys. zł. A pracownicy Volkswagena z Polkowic (Dolnośląskie) dostają średnio po 1,8 tys. zł.
Pracownicy Urzędu Miejskiego w Nakle (Kujawsko-Pomorskie) też dostaną gotówkę. Ile? Wszystko zależy od dochodu - nie więcej niż 300 zł.
Wszystkich bije chyba na głowę włocławski Anwil (Kujawsko-Pomorskie, branża chemiczna). Pracujący dostaną karty pre-paidowe, a na nich - po 2 tys. zł na święta.
Minister daje bon Czy zmiana przepisów spowodowała, że bonów sprzedaje się w tym roku mniej?
- Nie możemy jeszcze podsumować tegorocznych wyników sprzedaży, właśnie trwa najgorętszy, przedświąteczny okres - mówi
Magdalena Słomczewska, senior product manager w Sodexo Pass Polska.
Bony i gotówkę pracodawcy wręczają z funduszu socjalnego firmy. I mimo opodatkowania gdzieniegdzie bon trzyma się mocno. Jesienią niektóre resorty rozpisały przetargi na dostarczenie bonów. Na przykład
MSZ wyda na nie 850 tys. zł. A minister sprawiedliwości rozda ponad 8,5 tys. bonów za 435 tys. zł.
W Zakładach Azotowych "Puławy" wszyscy dostaną talony o wartości 400 zł, zaś pracownicy Zakładów Górniczych "Rudna" - o wartości 800 zł. Bony - po 600 i 800 zł - szykuje dla swojej załogi sieć Tesco - do zrealizowania oczywiście w Tesco. Kierownictwo jednego z poznańskich sklepów postanowiło, że dzieląc fundusz świadczeń socjalnych, da na Gwiazdkę więcej biedniejszym. Szef placówki poprosił 170-osobowy personel, by każdy dostarczył informacje o dochodach rodziny (pod rygorem odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania). Wybuchła awantura.
Kasjerki mówiły: - Dyskryminują singli. Będę mieć gorzej niż panna z dzieckiem?
Magazynierka: - Płacę za to, że mój mąż pracuje, a koleżanki siedzi w domu!
Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ, uspokajał na łamach "Gazety", że Tesco nie łamie przepisów: - Ustawa pozwala na różnicowanie świadczeń według stanu majątkowego, bo taka jest idea funduszu socjalnego.
Michał Kubajek, rzecznik prasowy Tesco, twierdzi, że sprawę wyjaśniono: - Nikt się już nie buntuje. Jesteśmy przekonani, że mimo wszystko bony świąteczne, które w tym roku dostaną nasi pracownicy, będą dla nich atrakcyjnym dodatkiem na święta.
Załoga dostanie bony w poniedziałek. Wszyscy o wartości 600 zł. A ci, którym powodzi się gorzej, o 200 zł więcej.