Kempa i Wassermann byli jedynymi, którzy mieli certyfikaty dostępu do informacji ściśle tajnej. - Wchodząc do polskiego Sejmu nie wiedziałem, że będę musiał głosować przeciwko wyrzuceniu posłów
PiS w obronie demokracji. Różnie się z Kempą i Wassermannem. Jesteśmy z dwóch różnych końców polityki - mówił Bartosz Arłukowicz, poseł Lewicy.
Wcześniej apelował do posłów PO, by wycofali swoje wnioski o odwołanie posłów PiS i zgłosili je na następnym posiedzeniu komisji, gdy obecni będą wszyscy śledczy. Franciszek Stefaniuk z
PSL, który od rana uczestniczył w przesłuchaniach świadków przed komisją, nagle zniknął. Gdy posłowie zajęli się wnioskami o odwołanie, nie było go już na sali.
O odwołanie Wassermanna wystąpił Sławomir Neumann: - Dostaliśmy kolejną opinię sejmowych prawników. W związku z nią zgłaszam wniosek o wyłączenie Zbigniewa Wassermanna ze składu komisji, bo chcemy go przesłuchać jako świadka. Z informacji, które mamy wiemy, że Wassermann był pośrednikiem między premierem a szefem służb. Do niego też spływały raporty z CBA. Pan poseł brał udział w procesie legislacji przesyłając uwagi - tłumaczył Neumann. I dodał: - Liczyłem, że poseł sam zrezygnuje, ale tak się nie stało. Stąd mój wniosek.
Wassermann mu odpowiedział: - Pan doskonale wie, że nie brałem udziału w żadnych spotkaniach. Czego się pan boi? Nie ma żadnej granicy wstydu? Pan wie, że pan kłamie.
Neumann: - Może się pan bronić.
Kempa: - To już bezczelność.
Neumann tłumaczył: - Ale jak przeczytamy opinię, to zobaczymy, że nie wolno być świadkiem i członkiem komisji. Mam nadzieję, że te wątpliwości wyjaśnimy przesłuchując pana. Nie można się chować w komisji tylko dlatego, żeby nie być przesłuchanym.
Kempa: - Proszę zwrócić uwagę panu posłowi. To niebywałe.
Wassermann: - Chwycicie się każdego argumentu. Najpierw wykluczenie z prezydium, teraz wnioski. Nas można wyrzucić, ale później będzie trzeba ludziom w oczy popatrzeć.
Kempa: - Ktoś kiedyś w tym Sejmie, duży autorytet powiedział: - W można wszystko, ale demokracja bez wartości bardzo łatwo przeradza się w jawny lub ukryty totalitaryzm.
Wcześniej Jarosław Urbaniak złożył wniosek o wykluczenie Beaty Kempy. Również w związku z możliwością wezwania jej na świadka.
Beata Kempa jako wiceminister sprawiedliwości, a
Zbigniew Wassermann jako koordynator służb specjalnych w rządzie PiS opiniowali nowelizację ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych.
Jeszcze przed głosowaniem Bartosz Arłukowicz próbował pogodzić obie strony: - Tak się zastanawiam, jak długo jeszcze będziecie toczyć swoją wojnę. Kiedy zaplanowaliście ten zamach na komisję w piątek wieczorem. Nie ma Stefaniuka, co do którego nie możecie przewidzieć, jakby zagłosował. Macie większość, możecie przegłosować wszystko. Nawet to, że dziś jest wtorek. A jest piątek. Wszyscy przy tym stole wiemy, że PiS i PO mają za pazurami w tej sprawie. Za rządu PiS Totalizator pisał ustawę - wytykał. - Nie będę brał udziału w tej wojnie. Przełóżcie to głosowanie, gdy wróci Stefaniuk. Bo jeśli dziś odwołacie PiS, to komisja przestaje pracować przez tydzień. A dopiero na następnym posiedzeniu możemy wybrać nowych. Opanujcie się.
Posłowie zagłosowali. Za wyrzuceniem Wassermanna byli trzej posłowie PO. Przeciw: Kempa i Arłukowicz. Za wykluczeniem Kempy przeciw był już tylko Arłukowicz.
Dlaczego nie było Stefaniuka? - Nie wiedziałem, że będą głosowane wnioski o odwołanie - powiedział Brygidzie Grysiak, dziennikarce TVN24. A jak by zagłosował? - Nie wiem, bo nie znam wszystkich dokumentów - dodał. Potem wyłączył telefon.
Neumann złożył wniosek o przerwanie prac komisji w następnym tygodniu do czasu uzupełnienia jej składu. Nowych posłów może wybrać tylko Sejm. Czy PiS będzie chciał jeszcze w komisji uczestniczyć? - Nie wiem. Musimy naradzić się z prezesem, właśnie do niego jedziemy - mówiła już po głosowaniu Beata Kempa.
Arłukowicz zgłosił wniosek o wydłużenie prac komisji do 31 marca 2010 roku.