Według niego, PO mogłoby się wycofać z projektu przekazania całej władzy wykonawczej do urzędu premiera i wyborów prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe (Sejm i Senat). W Radiu TOK FM mówił w piątek: - Nie można negować tego, co opinia publiczna wyraża mówiąc, że jest przyzwyczajona do wyborów bezpośrednich [prezydenta]. Ale może trzeba się zastanawiać nad wetem refleksyjnym?
Dziś do odrzucenia stanowiska prezydenta musi się znaleźć się w Sejmie 2/3 głosów. Boni wyjaśnił, że chodzi o to, by weto prezydenta nie blokowało realizacji projektów tym, którzy uzyskując większość w wyborach do Sejmu i biorą odpowiedzialność za kraj. - Mamy paradoksalną sytuację: ktoś wygrywa wybory, jest większość, większość podejmuje określone decyzje, a później zdarza się że z powodów politycznych nie może swoich projektów realizować - mówił Boni. W tej kadencji weta prezydenta zatrzymały m. in. plany Platformy dotyczące m.in. mediów publicznych i reformę w służbie zdrowia.
W czwartek o zmianach konstytucji z premierem Donaldem Tuskiem rozmawiali konstytucjonaliści, w poniedziałek mają się spotkać ponownie i opracować listę najważniejszych propozycji zmian w konstytucji.
Źródło: Gazeta Wyborcza