http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niech poroni w domu

Adam Czerwiński
2009-12-04, ostatnia aktualizacja 2009-12-04 02:07

W szpitalu powiedzieli, że dziecko nie żyje. I wypisali, żebym poroniła w domu - opowiada 30-letnia Monika. Wojewódzki konsultant ds. ginekologii i położnictwa: - To zgodne z prawem. Tylko nieludzkie

ZOBACZ TAKŻE
Monika ma poczucie, że jej czas na macierzyństwo ucieka. Kiedy straciła drugą ciążę, lekarze postawili diagnozę: poronienie nawykowe.

- Koleżanki mają dzieci, a ja się muszę leczyć na niepłodność - mówi. - W październiku dowiedziałam się, że znów jestem w ciąży. Co za szczęście.

W szóstym tygodniu lekarz założył jej kartę ciążową. - Dla wielu to formalność, dla mnie duża sprawa - opowiada Monika.

W ósmym tygodniu na USG było widać, że serce dziecka bije. Poziom hormonów rósł, czyli ciąża rozwijała się prawidłowo. - Aż nagle zobaczyłam, że plamię - mówi Monika. Chwilę później była w łódzkim Szpitalu im. Madurowicza.

- Pierwsza myśl: będzie dobrze. Pewnie odkleja się łożysko, ale przecież wiem, że to do uratowania. Dadzą mi leki, położą w szpitalu, donoszę. Lekarka w izbie po badaniu powiedziała: "Idziemy na USG". Ten aparat chyba był stary, na ekranie nic nie było widać. Pani doktor powiedziała, że nie ma tętna. Co to znaczy? Że ciąża obumarła. Co dalej? Zrobią mi jeszcze jedno USG, a potem zobaczymy.

Wylądowała na szpitalnej sali. Na łóżku obok koleżanka z pracy. Też z obumarłą ciążą, od tygodnia czekała na łyżeczkowanie.

Po dwóch dniach kolejne USG, na lepszym aparacie. Lekarka znów mówi, że obraz jest niewyraźny. Ale już na pewno nie ma tętna, czyli ciąża jest obumarła.

Monika płacze. Lekarze mówią, że zaraz wypiszą ją do domu. - Jak to wypiszą. Już teraz? Dlaczego? Co ze mną będzie? To dziecko było takie niewyraźne, może już się rozkłada? - pytałam.

Z wypisu Oddziału Medycyny Płodu i Ginekologii: "Ciężarna przyjęta do Kliniki z powodu objawów zagrażającego poronienia oraz podejrzenia ciąży obumarłej. Zalecono kontrolne badanie USG. Wypisana do domu w stanie ogólnym dobrym z ciążą zachowaną".

- Powiedzieli mi, że mam przyjść za tydzień, dziesięć dni. Wtedy zrobią, co będzie do zrobienia - opowiada Monika. - Ale co? Jestem w ciąży czy nie jestem? Przecież mówili, że ciąża obumarła. Mam iść poronić w domu? A jak coś mi się stanie?

Na żadne pytanie nie ma odpowiedzi.

Po dwóch dniach Monika poroniła: - Strasznie krwawiłam, czułam, że coś mi się w brzuchu urywa. Wyleciał cały płód. Ale najgorszy był psychiczny ból. Czy wiesz, że dziecko w 10. tygodniu ma około 10 centymetrów. Są rączki, nóżki, głowa. Poszłam do innego szpitala - Centrum Zdrowia Matki Polki. Na izbie przyjęć pytali, dlaczego wypisali mnie z Madurowicza. Nie wiedziałam. Lekarz powiedział, że to spychologia.

- Nie było żadnego błędu - wyrokuje Wiesław Tyliński, dyrektor Szpitala im. Madurowicza. - Zawsze tak postępujemy w przypadku podejrzenia ciąży obumarłej. Dla dobra pacjentki zakładamy, że mogliśmy się pomylić. Po tygodniu robimy kolejne badanie i dwóch lekarzy stwierdza, że ciąża obumarła. Po co taka procedura? Niech kobieta nie myśli, że ktoś jej żywą ciążę usunął.

Nie można było powiedzieć tego wszystkiego pani Monice?

- Może rzeczywiście ktoś czegoś nie powiedział - odpowiada dyr. Tyliński. - Ale przecież nie ustalimy, jak było, bo nikt się nie przyzna.

Profesor Przemysław Oszukowski, wojewódzki konsultant ds. ginekologii i położnictwa w Łódzkiem: - Tu nie złamano prawa. W Anglii panią Monikę potraktowano by pewnie tak samo. Ale to nie znaczy, że postąpiono właściwie. Stoję na stanowisku, że jeśli w szpitalu stwierdzimy, że płód jest martwy, to lepiej poczekać z wypisem pacjentki, aż się dokona poronienie. Tylko i wyłącznie ze względu na jej komfort i subiektywne poczucie bezpieczeństwa. Bo to nieludzkie wypisywać ze szpitala kobietę, która właśnie traci trzecią ciążę. W tym przypadku należało wyjść poza rutynę.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 75 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':