Sąd apelacyjny uznał, że sąd I-szej instancji nie popełnił żadnych błędów oceniając, że Kublik pisząc tekst o tym, jak Targalski poniżał zwalnianych pracowników dopełniła należytej staranności, a zeznania świadków potwierdziły, że pisała prawdę. W artykule "Gazety" przestępstwa się nie dopatrzył.
Chodziło o tekst z kwietnia
"Wokół widzę same stare kobiety" z kwietnia 2007 r. , w którym Kublik opisywała jego zachowanie. Cytowała m.in. radiową dziennikarkę muzyczną Marię Szabłowską, której Targalski tłumaczył, że czyści radio "złogów gierkowsko-gomułkowskich".
Opisała też dramat zwalnianej z pracy matki adoptowanych dzieci. Targalski powiedział jej, że jak wzięła dzieci po pijakach, to jej problem. Targalski wypierał się obu tych wypowiedzi.
Szabłowska potwierdziła w sądzie, że to co pisała Kublik to prawda. Natomiast dziennikarka - matka adoptowanych dzieci zaprzeczyła. Ale jej koleżanka z pokoju zeznała, że zrobiła to z obawy przed utratą pracy.
Dziś sąd apelacyjny uznał, że sąd okręgowy miał prawo dać wiarę Szabłowskiej oraz przyjąć, że matka adoptowanych dzieci zaprzeczała, bo była "w sytuacji zagrożenia utratą pracy".
Wyrok jest prawomocny.