Będzie to największy kontyngent, jaki Polska wystawiła od 2003 r. Wtedy do Iraku wyjechało 2,5 tys. wojska. Od wiosny przyszłego roku w afgańskiej prowincji Ghazni będzie 2,6 tys. naszych żołnierzy (obecnie jest ich 2 tys.). Dodatkowo kilkudziesięciu polskich oficerów z Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego ze Szczecina znajdzie się w sztabie operacji NATO w Afganistanie.
MON zapowiada także zwiększenie tzw. odwodu strategicznego. Będzie liczył 200-400 żołnierzy gotowych w każdej chwili do wylotu z kraju.
Gotowość zwiększenia kontyngentu zadeklarował we wtorek w rozmowie telefonicznej z prezydentem
USA Barackiem Obamą premier Donald Tusk. Wczoraj potwierdzili to szefowie MON Bogdan Klich i
MSZ Radosław Sikorski. Obaj zastrzegli, że zwiększenie liczby żołnierzy zachodniej koalicji w Afganistanie to tylko część nowej strategii, która pozwoli sojusznikom na przekazanie kontroli w tym kraju Afgańczykom i szybsze zakończenie operacji.
- Ta strategia sprawdziła się w Iraku, spróbujmy jej w Afganistanie - przekonywał Sikorski. Ministrowie długo rozwodzili się na temat tego, jak szybka odpowiedź na prośbę Obamy zwiększa naszą wiarygodność w oczach USA i NATO. Sikorski przypomniał, że Obama oprócz Tuska zadzwonił tylko do trzech innych przywódców krajów NATO.
- NATO jest naszą najlepszą polisą ubezpieczeniową na wypadek agresji. Wykupiliśmy ją dziesięć lat temu, ale regularnie musimy ją wzmacniać - mówił Klich. Przyznał, że choć "nie mamy globalnych interesów, to mamy globalne zobowiązania".
Dodatkowych żołnierzy potrzebnych w Afganistanie armia nie będzie brała "z łapanki". Przygotowują się do wyjazdu już od kilku miesięcy.
- Trzon zwiększonego kontyngentu (siódmej zmiany) stanowić będą żołnierze 1. Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej. Będą też żołnierze 25. Brygady Kawalerii Powietrznej z Tomaszowa Mazowieckiego i 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej z Elbląga - mówi "Gazecie" dowódca wojsk lądowych gen. Tadeusz Buk.
Armia twierdzi, że zwiększenie kontyngentu nie będzie specjalnym obciążeniem.
- Do tej pory nasz udział w poszczególnych kontyngentach wynosił 3,5 tys. żołnierzy - mówił wczoraj w Szczecinie szef Sztabu Generalnego gen. Franciszek Gągor. - Wycofaliśmy właśnie 350 żołnierzy z Syrii, niedługo wycofamy 500 z Libanu, 300 z Czadu. Automatycznie nasz udział w misjach zmniejsza się do 2,4 tys. żołnierzy. Ponowne zwiększenie o kilkuset żołnierzy nie będzie więc problemem.
Minister Klich powiedział, że według szacunków wysłanie dodatkowych żołnierzy do Afganistanu będzie kosztowało Polskę 80 mln zł (tegoroczne koszty misji to 663 mln zł).
Według gen. Gągora wzmocnienie kontyngentu w Ghazni pozwoli zwiększyć zaangażowanie w szkolenie afgańskiej armii i policji: - Chcemy wyszkolić taką ilość Afgańczyków, by w okresie kilku lat zacząć przekazywać poszczególne dystrykty władzom afgańskim. Nasza strategia to zbudowanie afgańskich struktur bezpieczeństwa.
Z naszych informacji wynika, że polskich żołnierzy czeka ciężka wiosna.
- Talibowie są spychani systematycznie do Ghazni. Z centralnych i wschodnich prowincji przez Amerykanów, z południa - przez Kanadyjczyków i Brytyjczyków - mówi "Gazecie" gen. Egon Ramms, szef Dowództwa Sił Połączonych NATO.
To dlatego siódma zmiana kontyngentu otrzyma dodatkowe 20 transporterów opancerzonych Rosomak, dwa zestawy bezzałogowych samolotów szpiegowskich i pięć śmigłowców transportowych Mi-17.
Procedura zwiększenia kontyngentu musi jeszcze przejść ścieżkę formalną - od wniosku szefa MON, przez aprobatę rządu, po decyzję prezydenta. Według rzecznika prasowego rządu Pawła Grasia z rozmowy premiera i prezydenta wynika, że
Lech Kaczyński również jest zwolennikiem wysłania większej liczby żołnierzy.
Patrioty za kilka miesięcy? W przyszłym tygodniu zostanie podpisana umowa o warunkach stacjonowania w Polsce żołnierzy USA, tzw. SOFA. Min. Klich zapewnił, że w sprawach jurysdykcji nad Amerykanami i w kwestii podatków Polska wynegocjowała korzystne warunki. Z kolei min. Sikorski powiedział, że w związku z podpisaniem umowy nie zdziwiłby się, gdyby bateria rakiet Patriot pojawiła się w Polsce pod koniec pierwszego kwartału 2010 r.