http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Średnia z religii zgodna z konstytucją

Ewa Siedlecka
2009-12-03, ostatnia aktualizacja 2010-08-12 00:41

Wliczanie ocen z religii do średniej na świadectwie nie narusza konstytucji. Jest realizacją wolności sumienia i wyznania oraz logiczną konsekwencją nauczania religii w szkole - orzekł wczoraj Trybunał Konstytucyjny

Trybunał rozpoznał skargę w pełnym składzie 13 sędziów. Zdanie odrębne zgłosiła sędzia Ewa Łętowska
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Trybunał rozpoznał skargę w pełnym składzie 13 sędziów. Zdanie odrębne zgłosiła...
SONDAŻ
Czy ocena z religii powinna wliczać się do średniej?

Tak, to nikogo nie dyskryminuje
Nie, to niesprawiedliwe
Nie mam zdania

Trybunał rozpoznał sprawę w składzie trzynastu sędziów. Zdanie odrebne zgłosiła sędzia Ewa Łętowska.

Rozpatrywał skargę posłów lewicy na rozporządzenie ministra edukacji Romana Giertycha, które włącza ocenę z religii lub etyki do średniej na świadectwie. Średnia zaś decyduje o prawie do świadectwa z wyróżnieniem, pomaga w dostaniu się do liceum czy na studia. Posłowie lewicy uznali, że w ten sposób państwo łamie m.in.: konstytucyjną zasadę bezstronności w sprawach przekonań religijnych i światopoglądowych, bo sprawę praktyk religijnych włącza do systemu ocen, od którego zależy szkolna kariera, promując tym samym światopogląd teistyczny; zasadę równego traktowania, bo uczniowie uczestniczący w lekcjach religii mogą łatwo podnieść swoją średnią dzięki dobremu stopniowi; lekcje etyki nie dają takiej szansy, bo organizuje je ok. 1 proc. szkół (334 na 38 124); zasadę zapewnienia rodzicom wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami - przez to, że wizja wyższej średniej może ich zachęcać do posłania dziecka na religię niezależnie od ich światopoglądu i jego woli.

Przedstawiciele MEN bronili rozporządzenia Giertycha. Podkreślali, że nikt na rozporządzenie się nie skarżył.

Jolanta Szymanek-Deresz i Krystyna Łybacka (b. minister oświaty) prezentujące stanowisko posłów skarżących ustawę podkreślały, że nie kwestionują ani faktu nauczania religii w szkole, ani umieszczania ocen z niej na świadectwie. Starały się pomijać temat dominacji w szkołach religii rzymskokatolickiej. - Mówimy o prawie, a nie o praktyce, bo Trybunał sądzi prawo - podkreślały.

Sędzia Teresa Liszcz w formie pytań do posłanek dowodziła, że skoro szkoła ma nie tylko uczyć, ale także wychowywać, to lekcje religii, na których uczy się Dekalogu i ośmiu błogosławieństw, są realizacją tego zadania szkoły. I że ktoś, kto nie zna religii katolickiej, nie może w pełni docenić muzyki Bacha czy fresków z Kaplicy Sykstyńskiej.

- Nauczanie religii jest jednym z elementów korzystania z wolności sumienia i wyznania. A także realizacji powinności współdziałania pomiędzy państwem a Kościołami. Z nauczaniem wiążą się oceny z religii. A z nimi - włączenie tych ocen do średniej. To logiczna konsekwencja - uzasadniał wyrok sędzia Adam Jamróz. Podkreślił, że w państwie spełniającym kryteria wolności sumienia i wyznania powinien istnieć pluralizm idei i wolność wyboru. Tych rozporządzenie nie narusza, bo do niczego nie przymusza. To zaś, że dominuje w szkołach religia katolicka, jest konsekwencją dominującego w Polsce wyznania. - Bezstronność państwa w sprawach religii nie może oznaczać obowiązku państwa tworzenia faktycznej równości - mówił. - W pewnych przypadkach decyzja o uczestnictwie w takich lekcjach może być podejmowana pod presją lokalnego środowiska. Taka presja to przejaw niskiego poziomu kultury demokratycznej społeczeństwa - podkreślił sędzia Jamróz. Dodał, że niepokój Trybunału budzi to, że kwestia takich nacisków nie jest należycie monitorowana przez władze oświatowe.

Do wyroku zdanie odrębne zgłosiła sędzia Ewa Łętowska. - Wyrok opiera się na błędnym toku rozumowania. Nie uważam, by z faktu nauczania religii w szkole wynikała konieczność wystawiania ocen na państwowym świadectwie. Ale nawet jeśli, to włączenie religii do średniej, która ma potem wpływ na karierę szkolną, zdecydowanie narusza zasadę bezstronności państwa w sprawach religii. Państwo nie ma wpływu na to, że jakiś Kościół ma dominującą pozycję ze względu na liczbę wyznawców. Ale z zasady równouprawnienia wyznań i bezstronności państwa wynika dla państwa zakaz wzmacniania tej dominującej pozycji. A przepis o włączaniu oceny z religii do średniej w naszych warunkach zakaz ten narusza - mówiła sędzia Łętowska.

Dwadzieścia lat temu jako rzecznik praw obywatelskich zaskarżyła do Trybunału wprowadzenie religii do szkół instrukcją. Przegrała. Od tego czasu Trybunał kilkakrotnie wypowiadał się w sprawie religii w szkołach, opłacania z publicznych pieniędzy katechetów, odmawiania modlitwy, wieszania krzyży i wystawiania ocen na świadectwach. Zawsze stwierdzał, że to nie narusza konstytucji.

MEN nie skomentowało wczoraj orzeczenia TK. Minister edukacji wydała tylko oświadczenie, że "trwają prace dotyczące wprowadzenia obowiązku uczęszczania uczniów na zajęcia z etyki bądź religii". Dotąd min. Hall uzależniała wprowadzenie takiego obowiązku właśnie od orzeczenia Trybunału w sprawie ocen z religii. Również od tego orzeczenia szefowa MEN uzależniała powrót do rozmów z Kościołem o wprowadzeniu religii na maturę.

- Wyrok Trybunału przyjmujemy z satysfakcją - powiedział wczoraj rzecznik Episkopatu ks. Józef Kloch.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 32 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy