http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szukam morderców syna

Anna Kołakowska
2009-12-04, ostatnia aktualizacja 2011-11-23 08:45

Mieczysław Kacprzak w pokoju syna zamordowanego tutaj siedem lat temu
Mieczysław Kacprzak w pokoju syna zamordowanego tutaj siedem lat temu
Fot. Radoslaw Józwiak / Agencja Gazeta

Jeżeli diabeł istnieje, to podpiszę z nim cyrograf. Żeby ich wszystkich wyłapać i zaprowadzić przed sąd

ZOBACZ TAKŻE
W pokoju Radka od siedmiu lat nic się nie zmieniło.

Łóżko starannie zaścielone, pod biurkiem dwie pary sportowych butów, na stoliku kilka męskich wód toaletowych.

Na ścianie nad łóżkiem widać dwa ślady po kulach.

Ojciec Radka: - Nie wchodzę tam. Nie mogę. Zawsze płaczę.

Ewa Kacprzak jest w pokoju syna raz w tygodniu. Odkurza dywan, ściera kurz z mebli, prześcieli łóżko. - Tylko do szuflad nie zaglądam. Tam wciąż są jego rzeczy, listy i zdjęcia. Wtedy się rozklejam i płaczę. Dwa lata po śmierci Radka psychiatra zapytała mnie, co zmieniłam w pokoju syna. Odpowiedziałam, że nic. A ona: "To czas najwyższy coś tam zmienić". Zostawiłam 120 złotych za wizytę i wyszłam.

Mieczysław Kacprzak: - Nic nie będziemy zmieniać. To nasze sanktuarium.

Telewizor

Październik 2001. Kacprzakowie chcieli kupić duży telewizor do salonu. W gazecie znaleźli ogłoszenie: do sprzedania był używany 46-calowy thompson. Zadzwonili, pojechali. Było miło, bo zgadali się ze sprzedawcą, że mają wspólnych znajomych sprzed 20 lat. Zapłacili pierwszą ratę i zabrali telewizor.

Sprzedawca i jego żona przyjechali z Kacprzakami do domu, pomogli podłączyć telewizor, ustawić programy.

Rozmawiali o ich domu: że niewielki, ale ładny.

O interesach: że Kacprzakowie powinni zmienić branżę, bo produkcja kapeluszy to nie na dzisiejsze czasy.

O dobermanie gospodarzy: że ciężko choruje i dlatego pani domu śpi na parterze.

Tylko Radek był zdenerwowany. - Kogo wy tu zaprosiliście, przecież to kryminalista! Całe ręce ma w tatuażach... - szepnął do matki w kuchni.

Matka: - Oj, synku, bo to on jeden ma tatuaże. To nie musi oznaczać, że jest zły.

Napad

Niedziela, 27 stycznia 2002. Radek z mamą cały dzień przepłakali nad dobermanką. Wiedzieli, że następnego dnia psa trzeba będzie uśpić.

Wszyscy położyli się spać z ciężkim sercem: Radek i ojciec w swoich pokojach na górze, matka znów na dole w salonie - miała doglądać psa.

Po drugiej obudziło ją skomlenie suczki. Wstała, zmieniła jej opatrunek. Wyjrzała przez okno do ogrodu. Była spokojna, bezśnieżna noc. Wróciła do łóżka.

Potem miała koszmar. Śniło jej się, że ktoś unosi nad nią metalową rurkę i uderza gdzie popadnie. Potem łapie za związane w kitkę długie włosy i szarpie mocno. Ciągnie, dopóki nie zrzuci jej na podłogę.

Gdy dotarło do niej, że to nie sen, zaczęła drapać napastnika i przeraźliwie krzyczeć: - Radek, Radek, ratuj mnie!

Źródło: Duży Format
  • 41 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    242 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':