http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

CBA Mariusza Kamińskiego: Rząd PiS pomagał hazardowi

Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski
2009-12-02, ostatnia aktualizacja 2009-12-02 08:56

Rząd premiera Kaczyńskiego pracował nad nowelizacją ustawy hazardowej, tak by zyskała na tym amerykańska firma GTech

Mariusz Kamiński
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Mariusz Kamiński
SERWISY
Pilnować tego mieli sam premier i Przemysław Gosiewski. Takie rewelacje przynosi CBA.

"Analiza dotycząca prac nad nowelizacją ustawy o grach liczbowych i zakładach wzajemnych" powstała w CBA w czerwcu 2007 r. Biuro rządzone przez b. posła PiS Mariusza Kamińskiego działało już wtedy od roku. Dokument dostała teraz hazardowa komisja śledcza. Jego istnienie ujawniła wczoraj TVP Info.

Materiał CBA powstał, ponieważ były wątpliwości, czy podczas prac nad nowelizacją ustawy o grach były "zdarzenia uprawdopodabniające zaistnienie przestępstwa, w tym zwłaszcza będące w ustawowych zadaniach CBA".

W rozdziale II "Wynik przeprowadzonej analizy" padają poważne oskarżenia, że zmiany w ustawie przygotowywali pracownicy Totalizatora Sportowego - prezes Jacek Kalida oraz prawnik Grzegorz Maj.

- Wykorzystali wsparcie polityczne szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów Przemysława Gosiewskiego i zamknęli usta sprzeciwiającym się sporej części zmian merytorycznym specjalistom z Ministerstwa Finansów - czytamy w analizie CBA. - W początkowej fazie prac nad projektem doszło do spotkania z premierem Jarosławem Kaczyńskim i Przemysławem Gosiewskim, na którym wiceminister finansów Marian Banaś otrzymał polecenie, by nie sprzeciwiać się zmianom zaproponowanym przez Maja i Kalidę".

Analitycy CBA piszą dalej, że nowelizacja została przygotowana "przez jeden z podmiotów działających na rynku hazardu", a urzędnikom Ministerstwa Finansów politycznie nakazano siedzieć cicho i niczemu się nie sprzeciwiać". I konkludują: "Stworzono fikcyjny obraz pracy nad nowelizacją w międzyresortowym zespole".

O co chodziło? O pieniądze, i to duże. Zdaniem CBA "na wprowadzeniu wideoloterii na rynek hazardu skorzystać miał jedynie dostawca urządzeń i prawdopodobnie osoby decydujące w przetargu o wyborze oferenta". Sprzęt do wideoloterii miał kosztować 1,8 mld zł w ciągu pięciu lat. - Projekt nowelizacji został przygotowany tylko i wyłącznie po to, by państwowy monopolista mógł uzasadnić celowość zorganizowania przetargu na zakup sprzętu do wideoloterii - twierdzi CBA.

Biuro podkreśla, że Totalizator Sportowy zwolnił pracownika, których chciał, by przetarg na ten sprzęt przeprowadzić razem z Urzędem Zamówień Publicznych tak, by uniknąć podejrzeń o korupcję.

Dalej mowa o tym, że członek zarządu TS Sławomir Łopalewski miał kontakty z wysokimi rangą przedstawicielami GTech. Tymczasem z umowy z Totalizatorem wynika, że to właśnie GTech ma wyłączność na obsługę TS "w zakresie wszelkich produktów hazardowych sprzedawanych w sieci".

Z przeprowadzonej przez CBA "analizy studium biznesowego projektu wideoloterii" wynika, że GTech chciał sprzedać Totalizatorowi jeden automat za 36 tys. zł, gdy tymczasem mógł wynegocjować niższą cenę od 8 do 12 tys. zł za automat. CBA zauważa także, że TS w biznesplanie przeznacza aż 10 mln zł na marketing wideoloterii (w ciągu czterech lat), gdy tymczasem ustawa zakazuje reklamowania wideoloterii.

W konkluzji CBA zauważa, że przygotowywana przez rząd PiS nowelizacja wprowadzała zmiany korzystne dla wideoloterii.

Gosiewski nie chciał z nami rozmawiać, jego biuro odesłało nas do rzecznika. Ale rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak nie chce komentować zarzutów CBA wobec Kaczyńskiego i Gosiewskiego: - W pierwszej kolejności komisja powinna przesłuchać b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Po co powstała ta analiza? Czy ją przekazał ówczesnemu premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu?

Błaszczak wątpi, by Gosiewski miał "zamykać usta" urzędnikom Ministerstwa Finansów, by miał lobbować na rzecz wideoloterii. Pytany, dlaczego, powtarza: - W pierwszej kolejności komisja śledcza powinna wysłuchać Mariusza Kamińskiego.

Czy w lobbing mógł być zamieszany premier Kaczyński? Błaszczak znów: - W pierwszej kolejności komisja śledcza powinna...

Zdaniem członka komisji śledczej Sławomira Neumanna z PO ujawnione przez TVP Info materiały świadczą o tym, że za rządów PiS CBA miało podstawy do rozpoczęcia czynności operacyjnych w stosunku do polityków PiS. - Jeśli CBA założyło podsłuchy i powstały z nich stenogramy, ich lektura może być bardzo interesująca - dodaje.

Zbigniew Wassermann z PiS wątpi z kolei w wiarygodność analizy CBA. - Dokładnie taką samą argumentację, jaka jest w tej rzekomej analizie CBA, przedstawiają przedsiębiorcy działający na rynku gier hazardowych. Wnioskowałem do przewodniczącego komisji o zaproszenie na posiedzenie szefa CBA Pawła Wojtunika, by wyjaśnił, czy to rzeczywiście analiza CBA, czy jakaś wrzutka firm hazardowych - informuje.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 23 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    39 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':