Proces o zapłatę tej kwoty wraz z odsetkami zaczął się wczoraj przed warszawskim sądem okręgowym. 43,9 mln zł to wysokość kary umownej - równowartość 10 proc. wartości kontraktu. Reprezentująca skarb państwa Prokuratoria Generalna domaga się oddalenia pozwu.
Umowę na budowę 17-kilometrowego odcinka trasy, która przeciąć miała chroniony obszar torfowisk w Dolinie Rospudy, giełdowa spółka podpisała z GDDKiA w lutym 2007 r. I w lutym wyszła na plac budowy. Inwestycji sprzeciwili się jednak ekolodzy, skarżąc przed sądami administracyjnymi kolejne pozwolenia. Przeciwko poprowadzeniu trasy przez obszar Natura 2000 była też Komisja Europejska.
W styczniu 2009 r. sąd uchylił decyzję o pozwoleniu na budowę i wcześniejszą tzw. decyzję środowiskową. Już wcześniej - po zmianie rządu - wytyczono nową trasę, nieingerującą w środowisko. W tej sytuacji GDDKiA zerwała umowę z Budimexem i odmówiła zapłacenia odszkodowania.
Prawne argumenty zarówno GDDKiA, jak i Budimexu liczą po kilkadziesiąt stron. W skrócie: Generalna Dyrekcja powołuje się na to, że miała ważną decyzję, a budowa przerwana została z powodów niezależnych od inwestora, jej kontynuowaniu sprzeciwiał się interes społeczny. - Generalna Dyrekcja w dacie zawierania umowy mogła przewidzieć, że te decyzje administracyjne utraci, protesty ekologów były o pół roku wcześniejsze - komentuje Marta Szymanek, pełnomocnik Budimexu.
Pod koniec lipca sąd w Białymstoku rozstrzygnął spór na korzyść budowlańców, wydając tzw. nakaz zapłaty spornych milionów. Prokuratoria zgłosiła jednak skuteczny sprzeciw. Po czym obie strony zgodziły się, że właściwy dla rozstrzygnięcia sprawy jest sąd w Warszawie, a nie w Białymstoku.
Źródło: Gazeta Wyborcza