Oboje posłowie PiS nie powinni zasiadać w komisji śledczej ds. hazardu - wynika z opinii Biura Analiz Sejmowych. Opinia powstała na wniosek przewodniczącego komisji śledczej Mirosława Sekuły (PO). Wątpliwości dotyczące posłów PiS pojawiły się po tym, gdy okazało się, że Beata Kempa jako wiceminister sprawiedliwości i
Zbigniew Wassermann jako minister koordynator ds. służb specjalnych w rządzie PiS opiniowali nowelizację ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych. - To może stanowić przeszkodę w pracach komisji - napisali prawnicy.
I dalej: - "Z przedstawionych wraz z pytaniami materiałów wynika, iż wskazani posłowie znajdują się w kręgu podmiotów objętych zakresem podmiotowym działania uchwały. Wszystko to sprawia, że należałoby rozważyć wyłączenie posłów Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermanna ze składu komisji śledczej."
Ale posłowie PiS przynieśli swoje analizy. - Z dwóch różnych uczelni i są odmienne od tej sejmowej - stwierdził Wassermann.
Beata Kempa nie zakłada, że zostanie z komisji usunięta, bo we wtorek zgłosiła kolejne wnioski dowodowe. Zażądała, by komisja wystąpiła do prokuratora generalnego o zabezpieczenie i przekazanie billingów z telefonów komórkowych i służbowych od listopada 2007 roku do 9 października 2009 roku bohaterów tzw. afery hazardowej: Zbigniewa Chlebowskiego, Grzegorza Schetyny, Mirosława Drzewieckiego, Ryszarda Sobiesiaka, Jana Koska, a nawet oficerów BOR, którzy chronili Schetynę, gdy ten był wicepremierem.
PiS kontruje: Sekuła na świadka Analiza w sprawie Kempy i Wassermanna trafiła na biurko siedmiu śledczych we wtorek rano, tuż przed posiedzeniem, które miało być poświęcone bieżącym bolączkom komisji. A wyszło jak zwykle, zanim posłowie zajęli się analizą Biura Analiz Sejmowych, zafundowali obserwatorom kolejną awanturę między PO a PiS.
Jarosław Urbaniak z PO zgłosił na świadków m.in. Kempę i Wassermanna.
Wassermann: - To skandaliczny wniosek. Ale skoro tak się dzieję to ja muszę złożyć wniosek, którego składać nie chciałem. Ale zostałem teraz do tego zmuszony. Wnoszę o przesłuchanie w charakterze świadka przewodniczącego Mirosława Sekułę. Kim był człowiek, który przyszedł do pana z torbą pieniędzy? Czego od pana chciał? - uzasadniał poseł PiS.
Chodzi o publikację "Gazety Polskiej", która opisała, że kilka lat temu gdy Mirosław Sekuła zasiadał w sejmowej komisji finansów, a ta pracowała nad nowelizacją ustawy hazardowej, odwiedził go biznesmen z torbą pełną pieniędzy.
Sekuła tak to tłumaczył tydzień temu w wywiadzie dla wyborcza.pl: - To jest wiedza, która pochodzi z moich wykładów o korupcji. W ciągu kilkunastu ostatnich lat przeprowadziłem grubo ponad sto takich wykładów. Pytano mnie czy stykałem się z sytuacjami, w których ktoś chciał mnie przekupić. Oczywiście, że się stykałem i te przykłady podawałem. Więc wiedza ta jest szeroko znana i dziś próba budowania z niej zarzutów jest dla mnie nierzetelna.
Na pytanie dlaczego nie zawiadomił policji, Sekuła odpowiadał: - Człowiek, który do mnie przyszedł, przyszedł w czasie, gdy nie było żadnego innego pracownika biura. Gdybym złożył zawiadamianie i zrobił z tego wielką sprawę, to mógłby mi powiedzieć: masz przewidzenia. Nie miałbym szansy na udowodnienie, że to nie on ma rację. Od tej pory staram się stosować zdrową zasadą prowadzenie rozmów służbowych w obecności osoby trzeciej.
Tu cały wywiad z Mirosławem Sekulą dla wyborcza.pl Lista świadków: Kaczyński, Gilowska i .... Na liście świadków, których chce przesłuchać komisja, jest już prawie 60 nazwisk. We wtorek posłowie zgłosili kolejne. - Proszę uzasadnić na jaką okoliczność mamy ich słuchać - domagał się Bartosz Arłukowicz z Lewicy.
- Wygląda na to, że sympatie i antypatie są regułą wzywania na świadków. Zaczyna to przypominać spis z książki telefonicznej - wtórował mu Wassermann.
Ale posłowie PO nie odpuścili. Urbaniak i Neumann zaczęli wyliczać kogo wzywają i dlaczego. Oto niektóre nazwiska:
- Jarosława Kaczyńskiego, bo był premierem, który w marcu 2007 zorganizował spotkanie, na którym zalecił wprowadzenie zapisów o wideoloterii.
- Zytę Gilowską, bo pracowała nad nowelizacją ustawy hazardowej jako minister finansów, może powie kto był jej autorem.
- Stanisława Kluzę, bo być może on wie kto napisał nowelę ustawy za rządów PiS.
- Marka Oleszczuka, bo był dyrektorem departamentu, który zlikwidowała
Zyta Gilowska, a według notatki ze spotkania Gosiewskiego i Jurgiela był departamentem "uwikłanym".