Ten ładunek zamachowcy sygnałem radiowym zdetonowali w sobotę 17 godzin po wybuchu bomby, która zniszczyła tory pod pędzącym pociągiem. Bastrykin, który z grupą dochodzeniową przyjechał na miejsce katastrofy, znalazł się w pobliżu epicentrum nowego wybuchu. Jak pisze agencja, prokurator wkrótce potem zgłosił się do szpitala z raną głowy. W piątkowej katastrofie zginęło 26 osób.
Źródło: Gazeta Wyborcza