Premier podkreślił, że mimo braku publikacji Traktatu w Dzienniku Ustaw dokument ten obowiązuje także w Polsce. -
Traktat Lizboński obowiązuje w całej Unii Europejskiej. Czy jest do praktycznego zastosowania dzisiaj w Polsce, przed opublikowaniem - tak - powiedział Tusk. Przyznał, że niektórzy prawnicy mają co do tego wątpliwości.
- Proszę się nie obawiać, publikacja nastąpi w ciągu najbliższych kilku dni - zapewnił premier. Wyjaśnił, że
MSZ przekazał mu wyjaśnienia, że "potrzeba była poprawienia kilku błędów o charakterze czysto formalnym w tekście, który został przesłany przez Włochów, którzy są gospodarzami traktatu".
Europa przechodzi egzamin Wraz z wejściem w życie traktatu swoje urzędowanie rozpoczynają przewodniczący Rady Europejskiej (nieformalny "prezydent UE"), którym został wybrany premier Belgii Herman Van Rompuy oraz szefowa unijnej dyplomacji brytyjska baronessa Catherine Ashton.
W opinii Donalda Tuska Europa przechodzi egzamin, stąd - zdaniem szefa rządu - ostrożny wybór, jeśli chodzi o nowego przewodniczącego Rady Europejskiej i szefowej unijnej dyplomacji. Zdaniem szefa rządu, wybrano polityków, preferujacych kompromisy.
- Wszyscy zgodzili się co do tego, że w tych pierwszych wyborach po wejściu w życie Traktatu Lizbońskiego Europa przechodzi egzamin. Dlatego wybrano raczej polityków do moderowania, do kompromisu, do szukania ciągłego porozumienia niż do politycznego dyktatu. (...) Szczególnie jeśli chodzi o szefa Rady Europejskiej uważam, że ten wybór był wyborem trafnym. Może nie spektakularnym, może nie imponującym. To nie jest gwiazda mediów, to nie jest postać szeroko znana, ale niezwykle rzetelny człowiek - mówił szef rządu.
Pytany, kim w takim razie będą realnie nowy prezydent UE i szefowa unijnej dyplomacji, odparł, że - tak jak w polityce krajowej - także w tej europejskiej dużo zależy "od osobowości, od chęci, od formatu polityków".
- UE jest tworem delikatnym. W UE integracja o charakterze politycznym, oddawanie władzy w ręce urzędników i polityków europejskich oznacza równocześnie uszczuplanie władzy polityków w państwach narodowych. Ten proces powinien być moim zdaniem ostrożny - ocenił szef rządu.