- Nie będę się odwoływał - żartuje Piskorski.
Wygląda na to, że wygrał wojnę o kontrolę nad biedną w sondażach (1 proc.), ale bogatą w
nieruchomości partią.
Sąd postanowił wczoraj wykreślić z ewidencji Roberta Smoktunowicza (b. skarbnika partii) i Krzysztofa Góralczyka (b. szefa rady naczelnej) i wpisać ludzi wskazanych przez Piskorskiego - Piotra Krośnickiego i Waldemara Prusaka.
- Zaczynamy normalnie działać. Do końca roku partia pozbędzie się nieruchomości, potem szykujemy się do wyborów - mówi "Gazecie" Piskorski.
Na jutro jest umówiony z Andrzejem Olechowskim. Piskorski ma nadzieję, że Olechowski będzie kandydował na prezydenta i dobrym wynikiem pomoże SD w wyborach do Sejmu. Olechowski ma się zdecydować przed końcem grudnia.
Wojna między piskorczykami a "starym" SD zaczęła się w październiku. Piskorski przyszedł do SD w styczniu, by sprzedać partyjne nieruchomości i za te pieniądze wejść w politykę. "Starzy" zarzucają mu wodzowskie metody i łamanie statutu. Obie strony zwołały kongresy. Kongres piskorczyków wybrał nowy sąd partyjny, potem kontrkongres odwołał Piskorskiego.
Góralczyk: - Dziwne postanowienie sądu. Ale wciąż czekamy na decyzję sądu w sprawie wniosku o wykreślenie Piskorskiego.