- Nie myślę, że Silvio przylatuje do mnie po jakieś gwarancje demokratyzacji. Zresztą, jeśli idzie o demokrację, to ja mogę się podzielić z każdym moim talentem w tej sprawie - mówił wczoraj Łukaszenka tuż przed spotkaniem z premierem Włoch. - Dla naszego zbliżenia z UE najbardziej zasłużyły się dwie osoby: Berlusconi i jego szef dyplomacji Frattini - zapewniał Łukaszenka. Białorusin wiosną tego roku skorzystał z zawieszenia sankcji UE, które wcześniej zakazywały białoruskim notablom wjazdu do Unii, i odwiedził Rzym, gdzie spotkał się z Berlusconim i Benedyktem XVI.
Łukaszenka z wdzięczności przekazał wczoraj Berlusconiemu dokumenty białoruskiego KGB dotyczące represjonowanych w latach 30. na terenie ZSRR obywateli Włoch oraz dane na temat włoskich jeńców z II wojny światowej. Nakazał też swym podwładnym znieść wszystkie utrudnienia w adopcji białoruskich dzieci przez Włochów, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat często narzekali na utrudnienia ze strony Mińska.
Włochy są w pierwszej dziesiątce zagranicznych partnerów handlowych Mińska i dlatego współpraca gospodarcza była - przynajmniej oficjalnie - głównym tematem wizyty, która stała się dla Łukaszenki kolejnym krokiem przełamującym izolację ze strony Zachodu. Bruksela próbuje metodą kija i marchewki wymusić na Łukaszence większy respekt dla praw obywatelskich.
Wczoraj białoruscy posłowie zmienili prawo wyborcze: ograniczyli liczbę urzędników w komisjach wyborczych na rzecz przedstawicieli partii politycznych, uprościli wyłanianie kandydatów oraz wprowadzili możliwość zbierania przez nich pieniędzy na kampanię wyborczą. - To rewolucja. Uwzględniliśmy propozycje OBWE - powiedziała "Gazecie" szefowa Centralnej Komisji Wyborczej Lidia Jarmoszyna. Liczy ona, że znowelizowane prawo szybko zatwierdzi izba wyższa parlamentu i zaplanowane na wiosnę 2010 r. lokalne wybory odbędą się już według nowych zasad.
Demokratyczna opozycja podkreśla, że zmiany polepszają jej sytuację, ale nie jest to przełom. - Najważniejsze są dla nas gwarancje obecności w komisjach wyborczych i obserwacji liczenia głosów. A tego znowelizowane prawo nie przewiduje - mówi Anatol Labiedźka, jeden z liderów opozycji.