http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Traktat lizboński wchodzi dziś w życie

Tomasz Bielecki, Bruksela
2009-12-01, ostatnia aktualizacja 2010-08-11 23:50

Największą przeszkodą dla traktatu z Lizbony byli Irlandczycy, którzy dopiero w drugim referendum powiedzieli Lizbonie ''tak''. Na zdjęciu z 3 października 2009 r. irlandzcy zwolennicy traktatu świętują zwycięstwo w referendum
Największą przeszkodą dla traktatu z Lizbony byli Irlandczycy, którzy dopiero w drugim referendum powiedzieli Lizbonie ''tak''. Na zdjęciu z 3 października 2009 r. irlandzcy zwolennicy traktatu świętują zwycięstwo w referendum
Fot. PETER MORRISON AP

Demokratyzacja oraz usprawnienie instytucji UE to dwa główne cele traktatu lizbońskiego, który wchodzi dzisiaj w życie. - Lizbona jest niemałym krokiem naprzód, ale nie rewolucją - przekonują brukselscy eksperci.

SERWISY

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Nowy traktat miał być pierwotnie pierwszą konstytucją Unii Europejskiej, ale Holendrzy i Francuzi odrzucili ją w referendach z 2005 r. Europejscy przywódcy wyrzucili więc z konstytucji wszystko, co mogło sugerować, że rozwój Unii zmierza ku federacji ograniczającej suwerenność krajów członkowskich, a resztę planowanych reform zapisali w traktacie z Lizbony w 2007 r.

Co najmniej roczne opóźnienie Lizbony to skutek kłopotów traktatu w Irlandii, która przyjęła go dopiero w powtórnym referendum (po uzyskaniu dodatkowych gwarancji suwerenności), oraz eurosceptycyzmu prezydenta Vaclava Klausa, który usiłował storpedować jego ratyfikację w Czechach. - Wszyscy jesteśmy potwornie zmęczeni walką o tę reformę. Nie spodziewam się, abyśmy w najbliższej dekadzie mieli siłę na kolejne zmiany w UE - mówił niedawno Pat Cox, były irlandzki szef parlamentu Europejskiego.

Lizbona to zbiór poprawek do dwóch unijnych traktatów (traktatu o UE oraz traktatu o funkcjonowaniu UE), które zaczynają dziś obowiązywać w swej zreformowanej formie. Najwidoczniejsze zmiany to dwa nowe urzędy - prezydent Rady Europejskiej (rady przywódców krajów UE) nazywany na wyrost prezydentem Unii, którym od 1 stycznia będzie Herman Van Rompuy, oraz szef unijnej dyplomacji, którym jest od dziś Catherine Ashton.

Ashton będzie musiała zbudować silny korpus dyplomatyczny UE (łącznie z ambasadorami), którego nie miał dotychczasowy unijny koordynator ds. polityki zagranicznej Javier Solana.

Dużo zyskuje Parlament Europejski (jedyna unijna instytucja pochodząca z wyborów bezpośrednich), który będzie miał prawo współdecydowania o działaniach UE m.in. w dziedzinie rolnictwa. Da mu to wpływ na wydatkowanie ogromnych funduszy pomocowych UE, które po 2013 r. będą dzielone w nowy sposób.

Lizbona wzmocniła też rolę parlamentów krajowych, które jeszcze przed przyjęciem nowego prawa przez Brukselę będą oceniać, czy m.in. nie narusza ono ich kompetencji lub nie dubluje prawa krajowego. Bruksela będzie musiała zająć się obywatelskim projektem nowego prawa, jeśli podpisze się pod nim co najmniej milion mieszkańców UE.

Lizbona zobowiązuje Unię do walki z globalnym ociepleniem oraz - to bardzo podoba się Polsce - do wspólnych działań na rzecz bezpieczeństwa energetycznego wszystkich członków.

Usprawnieniu Unii służy odstąpienie od zasady jednomyślności w Radzie Unii (ministrowie krajów członkowskich) w ponad 40 sprawach, głównie proceduralnych. Jednak zmiany w liczeniu głosów przy głosowaniu większością kwalifikowaną, które wywołały w Polsce ogromne kontrowersje, będą wchodzić w życie stopniowo w latach 2014-17. Traktat UE po raz pierwszy ogólnikowo opisuje procedurę wyjścia z Unii - choć formalnie było ono możliwe także przed Lizboną.

W zreformowanych traktatach brakuje wielu szczegółów współpracy między trzema głównymi instytucjami UE - Komisją Europejską ("rządem" UE), Parlamentem Europejskim oraz Radą Europejską (przywódcy krajów UE). Dlatego docieranie się nowych procedur potrwa co najmniej kilka miesięcy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 24 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów