http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Leczyć po ludzku

Piotr Pacewicz, Marcin Stelmasiak
2009-11-30, ostatnia aktualizacja 2009-11-30 12:49

10-letni Adaś Grulich (na zdjęciu z mamą) został objęty nowoczesną kuracją finansowaną przez NFZ. 20 innych dzieci cierpiących jak on na rzadką chorobę Huntera - nie. Bo żaden szpital w ich regionie nie zgłosił się do przetargu NFZ
10-letni Adaś Grulich (na zdjęciu z mamą) został objęty nowoczesną kuracją finansowaną przez NFZ. 20 innych dzieci cierpiących jak on na rzadką chorobę Huntera - nie. Bo żaden szpital w ich regionie nie zgłosił się do przetargu NFZ
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta

Jak w Polsce respektuje się prawa pacjentów? Chcemy z Waszą pomocą postawić diagnozę i razem znaleźć sposób na zmianę oblicza naszej opieki medycznej. Rozpoczynamy nową akcję społeczną "Leczyć po ludzku"

Jak wynika z doświadczenia Twojego i Twojej rodziny w Polsce pacjenta traktuje się po ludzku, czy raczej jak przedmiot? Czekamy na Wasze listy. Napisz: leczyc@wyborcza.pl



Idę do lekarza, gdy mnie boli, gdy czuję się słaby, gdy nie wiem, co mi jest (ale coś mi jest), gdy wpadam w panikę (Czy ten guzek to nie rak? Czy inny rytm serca to nie zapowiedź zawału?). Zgrywam twardziela, żartuję (kolejny moribundus do pana, panie doktorze), ale jestem bezradny, słaby, przestraszony.

Jeszcze bardziej drżę, gdy widzę, jak cierpi moje dziecko.

Jako człowiek oczekuję pomocy, fachowej - ta jest najważniejsza - ale także ludzkiej. Żeby mnie lekarz uspokoił, wytłumaczył, co mi jest, ale tak, żebym zrozumiał, żeby uszanował mnie razem z moim cierpieniem i lękiem, może nawet zrozumiał, że trudno się ze mną dogadać, żeby wykazał się cierpliwością i taktem.

A jak jest? Nasz sondaż potwierdza, że przeważają doświadczenia złe: tylko co trzeci badany uważa, że chorzy są w Polsce traktowani po ludzku. Zdaniem większości lekarze traktują nas bezosobowo, może nawet nie dostrzegają naszych uczuć, nie czują więc zobowiązań wobec nas jako ludzi. Dlatego nie przepraszają za spóźnienie, nie witają się, nie pukają, wchodząc do naszego pokoju, bo to już nie ludzki dom, ale sala chorych. Czują się odpowiedzialni co najwyżej za los naszych chorób. Jakbyśmy to nie my byli chorzy.

Dlatego zaczynamy tę kampanię. Kolejną - po rodzić i umierać - z "po ludzku" w tytule. Najpierw wystawmy służbie zdrowia wielki rachunek - niechby się okazał rachunkiem -sumienia.

To nie jest akcja skierowana przeciwko lekarzom, pielęgniarkom, salowym czy recepcjonistkom, bo także w ich ludzkim interesie jest zobaczyć w pacjencie człowieka. Choćby dlatego, że pacjenta spokojnego i rozumiejącego chorobę łatwiej leczyć.

Opiszemy - nasi reporterzy, nasi czytelnicy i nasi internauci - co nas spotyka w szpitalach, w przychodniach, w pogotowiu. Czeka my też na listy od lekarzy i pielęgniarek.

Przypomnijmy sobie - dzień po dniu przez dwa tygodnie - jakie mamy prawa jako pacjenci, przełóżmy je na konkret. Co to znaczy okazywać szacunek? Dobrze informować? Dochować tajemnicy lekarskiej? Do jakich świadczeń mamy prawo nieodpłatnie, a za co musimy płacić? Czy lekarze mają prawo nas wyprosić z gabinetu, gdy badani są nasi bliscy, nasze dzieci?

To będzie długi cykl, ale temat na to zasługuje. A po tej lekcji praw pacjenta pomyślimy wspólnie, co zrobić, żeby personel opieki medycznej zobaczył, że jesteśmy ludźmi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 33 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':