Negocjacje między ojcami chrzestnymi sycylijskiej mafii oraz wysłannikami władz i elit politycznych długo uchodziły we Włoszech za hobby miłośników teorii spiskowych. Kiedy jednak prokuratorzy wznowili niedawno śledztwa w sprawie kilku zamachów mafijnych w Rzymie, Florencji, Mediolanie oraz na Sycylii w latach 90., zaczęły wychodzić na jaw coraz liczniejsze przesłanki, które - zdaniem części włoskich mediów - mogą potwierdzać fakt potajemnych rokowań.
Skąd pomysł na paktowanie z mafią? Krwawa wojna sycylijskiej mafii z władzami oraz szeroko zakrojone śledztwa antykorupcyjne, które skompromitowały establishment (operacja "Czyste ręce" Antonia Di Pietro), groziły całkowitą destabilizacją państwa w latach 1992-94. Dlatego wśród włoskich elit miał się wówczas pojawić postulat ratowania I Republiki poprzez szybkie zamknięcie jednego z "frontów", czyli rozejm z mafią.
Skruszony mafijny pirotechnik Gaspare Spattuzza, który współpracuje z prokuraturą od 2008 r., miał - zdaniem kilku włoskich gazet - zeznać niedawno, że
Silvio Berlusconi wraz ze współpracownikiem Marcellem Dell'Utrim mieli dobić targu z Cosa Nostrą podczas spotkania w weneckim barze w 1994 r.
- To absurd. Wciąż słyszymy te opowieści mafijne, które przyprawiają nam gębę za granicą. Udusiłbym autorów serialu "Ośmiornica" i książek rozsławiających mafię - wściekał się przedwczoraj premier Silvio Berlusconi.
Choć prokuratura zapewnia, że Berlusconi nie jest ani podejrzanym, ani świadkiem w sprawach związanych z pirotechnikem Spattuzzą, to zeznania mafioso rozpętały medialną bitwę o historię lat 90.
Opozycyjni publicyści odświeżają dawne oskarżenia, że elementem umowy z mafią był nie tylko jej powrót do "zwyczajnego biznesu" (zwykle zabijała tylko niepokornych przedsiębiorców oraz zdrajców w swych szeregach) czy zaprzestanie zamachów na prokuratorów i polityków na Sycylii oraz w kontynentalnej części Włoch, ale również jej finansowy wkład w medialne imperium Berlusconiego, który został premierem w 1994 r.
- Skandaliczne oszczerstwo. Będziemy bronić dobrego imienia przed sądem - ogłosił wczoraj koncern Berlusconiego, który zamierza pozwać m.in. centrolewicowy
dziennik "La Repubblica" szeroko opisujący sprawę Spattuzzy.
Jeśli doszło do negocjacji między mafią i światem wielkiego biznesu i polityki (w osobie Berlusconiego bądź innych polityków) w latach 90., to musiałyby one - byłby to najbrudniejszy element tej
gry - toczyć się równocześnie z zamachami terrorystycznymi z 1993 r., które dla Cosa Nostry mogły być swoistym narzędziem negocjacyjnym w rozmowach ze światem polityki.
Opozycja ma nadzieję, że prawdę o latach 90. pomoże wyjaśnić zaczynający się w grudniu proces apelacyjny Dell'Utriego, którego sąd w pierwszej instancji skazał w 2004 r. na dziewięć lat za współpracę z mafią. Dell'Utri od tego czasu dwa razy zdobył mandat w parlamencie, jest teraz senatorem i pozostaje z najbliższym kręgu doradców Berlusconiego.