http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nowy rząd Unii

Tomasz Bielecki, Bruksela, nik
2009-11-28, ostatnia aktualizacja 2009-11-29 12:13

José Manuel Barroso rozdał teki w nowej komisji Europejskiej. - Nie ma zaskoczenia. Chcieliśmy mieć wpływ na fundusze europejskie - mówi Janusz Lewandowski, nominowany na komisarza ds. budżetu

Jose Manuel Barroso
Fot. Yves Logghe AP
Jose Manuel Barroso
Lewandowski dostał gospodarczy resort średniej rangi, który zadowala polską dyplomację. - To dobra decyzja. Ta teka daje mu wpływ nie tylko na wieloletni budżet UE po 2013 r., ale także na reformy przyszłych zasad podziału unijnych pieniędzy - podkreśla minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz.

Czy Polska pozostanie największym beneficjentem pomocy unijnej po 2013 r.? - Mamy na to duże szanse - mówi Lewandowski. Na pewno stanie się jednym z głównych bohaterów sporów o kształt nowego budżetu Unii, który będzie obowiązywał od 2014 r. W przyszłym roku największe kraje, które najbardziej zasilają unijną kasę, będą zapewne chciały narzucić komisji swoją wizję budżetu.

- Przydzielałem teki osobom, a nie krajom - zapewniał wczoraj szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso. Członkowie komisji, czyli "rządu" UE, powinni bowiem dbać o interesy całej wspólnoty, a nie poszczególnych krajów członkowskich. Praktyka jest jednak taka, że gorsza czy lepsza teka komisarza jest dla większości krajów Unii wyznacznikiem prestiżu w Brukseli oraz gwarancją wpływu na najważniejsze sprawy UE.

Najsmakowitszy kąsek zgarnęła Francja, której kandydat Michel Barnier zajmie się rynkiem wewnętrznym. Będzie więc odpowiadał za swobodny przepływ towarów i usług, co jest podstawą działania Unii. - To pełne zwycięstwo Francji i porażka Londynu - mówi Hugo Brady z londyńskiego Centre for European Union.

Brytyjczycy próbowali wyłuskać z resortu Barniera bardzo ważne uprawnienia do regulacji usług finansowych. Chcieli, by zajął się nim inny, mniej znaczący komisarz, który nie miałby siły narzucić Londynowi żadnych nowych przepisów w sprawie funkcjonowania brytyjskiej giełdy i banków. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy dzwonił ostatniej nocy do Barrosa, aby wybić mu ten pomysł z głowy. - Udało się! Barnier ma pełnię władzy - cieszą się francuscy dyplomaci.

Barroso zadbał za to o silną obecność liberałów w głównych resortach gospodarczych. Kryzys wzmacnia bowiem w UE rzeczników silniejszej ingerencji państwa w gospodarkę, a nawet ochrony własnego rynku przed konkurencją. Dlatego centrolewicowego Hiszpana Joaquina Almunię z teką ds. konkurencji i Barniera, w którego oddanie dla wolnego rynku wątpią m.in. Brytyjczycy, ma równoważyć belgijski liberał Karel De Gucht (handel) i Fin Olli Rehn (sprawy monetarne).

Polska, poza walką o ważną tekę dla Lewandowskiego, zabiegała też, by polityka wschodnia UE nie zgubiła się w nawale zadań nowego unijnego MSZ, na czele z Brytyjką Catherine Ashton. Stąd utworzenie odrębnego resortu ds. rozszerzenia Unii i polityki sąsiedztwa. Kierujący nim Czech Stefan Fuele będzie kontrolował budżet Partnerstwa Wschodniego, czyli wymyślonego przez Warszawę programu wzmacniania współpracy UE m.in. z Ukrainą i Białorusią.

Twarda walka trwała o resort energii, którego nikt nie chciał przed pięciu laty. Teraz rywalizowało o niego aż sześć państw, bo spory z Rosją o dostawę surowców energetycznych bardzo podniosły jego rangę. Ostatecznie energia przypadła wczoraj Niemcowi Güntherowi Oettingerowi, który będzie odgrywał kluczową rolę np. w corocznych negocjacjach o tranzyt rosyjskiego gazu do krajów UE przez Ukrainę.

Za politykę regionalną, czyli wydawanie funduszy strukturalnych, z których bardzo korzysta Polska, będzie odpowiadał były minister nauki Austrii Johannes Hahn. Zdaniem brukselskich dyplomatów to potwierdzenie, że dla Barrosa priorytetem mogą się stać projekty badawcze i podnoszące innowacyjność Europy, a niekoniecznie np. budowa autostrad.

Zgodnie z obietnicą daną Parlamentowi Europejskiemu Barroso utworzył wczoraj odrębne teki ds. walki z globalnym ociepleniem oraz ds. sprawiedliwości i praw obywatelskich.

Nowa komisja rozpocznie pięcioletnią kadencję 1 lutego 2010 r., jeśli wcześniej zatwierdzi ją Parlament Europejski. Część europosłów już zaczęła kręcić nosami na niektórych nowych komisarzy i grzebie przy ich przeszłości w ruchach komunistycznych i pacyfistycznych.

- Nie mam wątpliwości, że komisja zostanie zatwierdzona. Komisarze pochodzą z krajów o różnej i często niełatwej przeszłości, ale wszyscy są oddani Europie, demokracji i prawom człowieka - mówił wczoraj Barroso.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':