Lewandowski dostał gospodarczy resort średniej rangi, który zadowala polską dyplomację. - To dobra decyzja. Ta teka daje mu wpływ nie tylko na wieloletni
budżet UE po 2013 r., ale także na reformy przyszłych zasad podziału unijnych pieniędzy - podkreśla minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz.
Czy Polska pozostanie największym beneficjentem pomocy unijnej po 2013 r.? - Mamy na to duże szanse - mówi Lewandowski. Na pewno stanie się jednym z głównych bohaterów sporów o kształt nowego budżetu Unii, który będzie obowiązywał od 2014 r. W przyszłym roku największe kraje, które najbardziej zasilają unijną kasę, będą zapewne chciały narzucić komisji swoją wizję budżetu.
- Przydzielałem teki osobom, a nie krajom - zapewniał wczoraj szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso. Członkowie komisji, czyli "rządu" UE, powinni bowiem dbać o interesy całej wspólnoty, a nie poszczególnych krajów członkowskich. Praktyka jest jednak taka, że gorsza czy lepsza teka komisarza jest dla większości krajów Unii wyznacznikiem prestiżu w Brukseli oraz gwarancją wpływu na najważniejsze sprawy UE.
Najsmakowitszy kąsek zgarnęła
Francja, której kandydat Michel Barnier zajmie się rynkiem wewnętrznym. Będzie więc odpowiadał za swobodny przepływ towarów i usług, co jest podstawą działania Unii. - To pełne zwycięstwo Francji i porażka Londynu - mówi Hugo Brady z londyńskiego Centre for European Union.
Brytyjczycy próbowali wyłuskać z resortu Barniera bardzo ważne uprawnienia do regulacji usług finansowych. Chcieli, by zajął się nim inny, mniej znaczący komisarz, który nie miałby siły narzucić Londynowi żadnych nowych przepisów w sprawie funkcjonowania brytyjskiej giełdy i banków. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy dzwonił ostatniej nocy do Barrosa, aby wybić mu ten pomysł z głowy. - Udało się! Barnier ma pełnię władzy - cieszą się francuscy dyplomaci.
Barroso zadbał za to o silną obecność liberałów w głównych resortach gospodarczych. Kryzys wzmacnia bowiem w UE rzeczników silniejszej ingerencji państwa w gospodarkę, a nawet ochrony własnego rynku przed konkurencją. Dlatego centrolewicowego Hiszpana Joaquina Almunię z teką ds. konkurencji i Barniera, w którego oddanie dla wolnego rynku wątpią m.in. Brytyjczycy, ma równoważyć belgijski liberał Karel De Gucht (handel) i Fin Olli Rehn (sprawy monetarne).
Polska, poza walką o ważną tekę dla Lewandowskiego, zabiegała też, by polityka wschodnia UE nie zgubiła się w nawale zadań nowego unijnego
MSZ, na czele z Brytyjką Catherine Ashton. Stąd utworzenie odrębnego resortu ds. rozszerzenia Unii i polityki sąsiedztwa. Kierujący nim Czech Stefan Fuele będzie kontrolował budżet Partnerstwa Wschodniego, czyli wymyślonego przez Warszawę programu wzmacniania współpracy UE m.in. z Ukrainą i Białorusią.
Twarda walka trwała o resort energii, którego nikt nie chciał przed pięciu laty. Teraz rywalizowało o niego aż sześć państw, bo spory z Rosją o dostawę surowców energetycznych bardzo podniosły jego rangę. Ostatecznie energia przypadła wczoraj Niemcowi Güntherowi Oettingerowi, który będzie odgrywał kluczową rolę np. w corocznych negocjacjach o tranzyt rosyjskiego gazu do krajów UE przez Ukrainę.
Za politykę regionalną, czyli wydawanie funduszy strukturalnych, z których bardzo korzysta Polska, będzie odpowiadał były minister nauki Austrii Johannes Hahn. Zdaniem brukselskich dyplomatów to potwierdzenie, że dla Barrosa priorytetem mogą się stać projekty badawcze i podnoszące innowacyjność Europy, a niekoniecznie np. budowa autostrad.
Zgodnie z obietnicą daną Parlamentowi Europejskiemu Barroso utworzył wczoraj odrębne teki ds. walki z globalnym ociepleniem oraz ds. sprawiedliwości i praw obywatelskich.
Nowa komisja rozpocznie pięcioletnią kadencję 1 lutego 2010 r., jeśli wcześniej zatwierdzi ją
Parlament Europejski. Część europosłów już zaczęła kręcić nosami na niektórych nowych komisarzy i grzebie przy ich przeszłości w ruchach komunistycznych i pacyfistycznych.
- Nie mam wątpliwości, że komisja zostanie zatwierdzona. Komisarze pochodzą z krajów o różnej i często niełatwej przeszłości, ale wszyscy są oddani Europie, demokracji i prawom człowieka - mówił wczoraj Barroso.