http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kierowcy wykryli nielegalne praktyki policjantów

Karol Adamaszek, Jakub Jemielniak, Lublin
2009-11-28, ostatnia aktualizacja 2010-08-12 00:43

Wśród lubelskich policjantów zapanowała moda na samochody bez naklejek na szybach. Wytropili to kierowcy nękani fotoradarami ukrywanymi nawet w śmietnikach

Fotoradary samochodom policjantów niestraszne ZDJĘCIA

Latem przy najbardziej ruchliwych ulicach miasta stanęło 14 statywów, na których umieszczane są przenośne fotoradary (lubelscy policjanci mają ich pięć). Identyfikacja piratów drogowych odbywa się na podstawie tablic rejestracyjnych i naklejki z numerem na przedniej szybie. Policja osiągnęła cel - widząc maszty, kierowcy zwalniali.

Ale policjanci okazali się sprytniejsi. Zaczęli ukrywać radary np. w koszach na śmieci. Tylko jeden "zarobił" w ciągu weekendu ponad 200 tys. zł. Gdy gazety napisały o "śmieciowych fotoradarach", sprawą zajęło się MSWiA. W piątek policja poinformowała, że kierowcy przyłapani przez fotoradar w śmietniku nie będą musieli płacić mandatów, bo według prawników "umieszczenie fotoradaru w koszu na śmieci było nieprawidłowym użytkowaniem urządzenia".

Policja dziękuje za obywatelską postawę

Ale do piątku kierowcy o tym nie wiedzieli. Wzburzeni pisali do nas. Jeden z czytelników "Gazety" odkrył: policjant z drogówki jeździ "na motocykl", czyli bez przedniej tablicy i naklejki na szybie. Fotoradar jest więc wobec niego bezradny. Nagłośniliśmy to. Policjant dostał 300 zł mandatu i przeniesienie z drogówki do patrolowania ulic. - Nie powinien pozwalać sobie na takie zachowanie - mówił rzecznik lubelskiej policji Janusz Wójtowicz i dziękował czytelnikowi za obywatelską postawę.

Ale do redakcji nadchodziły kolejne e-maile. Jeden z kierowców spisał numery czterech cywilnych aut zaparkowanych przed III komisariatem policji przy ul. Kunickiego. Były bez naklejek z numerem na przedniej szybie. Internauta długo czatował, żeby zobaczyć, kto wsiądzie do tych samochodów. Każdym odjechał policjant.

Następnego dnia kolejny e-mail. Tym razem ze zdjęciem prywatnego auta policjanta z drogówki. Naklejki brak. "Ten funkcjonariusz kilka miesięcy wcześniej wlepił mi mandat, bo przyciemniłem sobie szyby. Przecież prawo powinno być równe dla wszystkich" - napisał internauta.

Parkingi pełne trefnych aut

Zaczęliśmy sprawdzać, jak to jest z tymi naklejkami. Przez tydzień obserwowaliśmy parkingi przed komisariatami - oprócz komendy miejskiej w Lublinie jest ich osiem.

"Dwójka" przy ul. Walecznych. Na małym parkingu stało 10 prywatnych aut. Cztery bez naklejek. Stojący przed budynkiem na papierosie funkcjonariusze nie zainteresowali się, że robimy zdjęcia samochodom. Po wypaleniu papierosa jeden z nich podszedł do auta bez naklejki, coś wyjął i wrócił do komisariatu.

Tego samego dnia po południu odwiedziliśmy parking przed "trójką" przy ul. Kunickiego - dwa auta bez naklejek. Następnego dnia przy "trójce" byliśmy rano - cztery auta bez naklejek. "Piątka" na Czechowie - zaliczyliśmy trzy trafienia. W sumie przed komisariatami naliczyliśmy 20 aut, których kierowcy za nic mieli obowiązek umieszczania naklejek. Sprawdziliśmy duże cywilne parkingi. Wśród setek stojących tam pojazdów samochodu bez nalepki nie było.

Obywatelska postawa już niemile widziana?

Może policjanci nie wiedzą, że naklejki trzeba umieszczać? Może tak często zmieniają samochody, że nie zdążyli ich przykleić? Brak naklejki to chyba jednak sposób na fotoradary. Technik obrabiający zdjęcia widzi auto bez naklejki i odrzuca je jako nieczytelne, bo kto inny poza policjantami mógłby bezkarnie i jawnie łamać przepisy. Nieoficjalne rozmowy z policjantami kończyły się szerokim uśmiechem na ich twarzach lub stwierdzeniami: - Nieźle kombinujecie.

Pozostała nam oficjalna droga ustalenia prawdy. W środę pełną listę aut bez naklejek przesłaliśmy rzecznikowi Wójtowiczowi, temu, który niedawno chwalił czytelników za obywatelską postawę.

- Dlaczego parkujące przed komisariatami samochody bez oznaczeń widzą mieszkańcy, a nie zwracają na nie uwagi np. komendanci komisariatów lub drogówka? - zapytaliśmy.

Wójtowicz nie potrafił odpowiedzieć. Zamiast wyjaśnienia, do kogo należą auta (zajęłoby to kilka minut), usłyszeliśmy, że będzie trzeba nas przesłuchać, bo odkryliśmy przed komisariatami podejrzane samochody. Wójtowicz zapewnił, że śledczy szybko się odezwą do "Gazety". Na razie się nie odezwali.

Beznaklejkowe samochody zaczęły znikać. Za brak nalepki umieszczonej za przednią szybą kierowca jest karany 1 pkt karnym i mandatem od 20 do 500 zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 133 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    138 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W piątek z ''Gazetą'':

  • Gazeta Telewizyjna
  • Rynek wtórny - poradnik