***
Do Policji
Zmuszona jestem napisać ten list, ponieważ niepokoi mnie brak postępów miejscowej Policji w śledztwie w sprawie śmierci mojego sąsiada w styczniu tego roku oraz śmierci Komendanta półtora miesiąca później.
Oba te smutne zdarzenia nastąpiły w mojej najbliższej okolicy, nie będzie więc dziwić Państwa, że czuję się nimi osobiście Poruszona i Zaniepokojona.
Uważam, że wiele oczywistych dowodów wskazuje na to, że zostali oni Zamordowani.
Nigdy nie posunęłabym się do tak daleko idących stwierdzeń, gdyby nie fakt (a rozumiem, że fakty są dla Policji tym, czym cegły dla domu, czy też komórki dla organizmu - budują cały system), że wraz z moimi Przyjaciółmi byłam świadkiem nie tyle samej śmierci, ile sytuacji zaraz po śmierci, zanim jeszcze przyjechała P.T. Policja. Za pierwszym razem współświadkiem był mój sąsiad, Świerszczyński, za drugim - mój dawny uczeń, Dionizy.
Moje przeświadczenie o tym, że Denaci padli ofiarą Morderstwa, opiera się na dwóch rodzajach obserwacji.
Po pierwsze: na miejscu Zbrodni w obu przypadkach znajdowały się Zwierzęta. W pierwszym przypadku koło domu Wielkiej Stopy obydwoje ze świadkiem Świerszczyńskim widzieliśmy grupę Saren (podczas gdy ich towarzyszka była już w kuchni ofiary poćwiartowana). Co się zaś tyczy przypadku Komendanta, świadkowie, w tym niżej podpisana, widzieli niezliczoną liczbę śladów racic sarnich na śniegu wokół studni, gdzie znaleziono jego ciało. Niestety, niesprzyjająca P.T. Policji aura spowodowała szybkie zniszczenie tych jakże ważnych i znamiennych dowodów, które wprost naprowadzają nas na sprawców obu zbrodni.
Po drugie: postanowiłam przyjrzeć się pewnym bardzo charakterystycznym informacjom, jakie możemy uzyskać z kosmogramów (potocznie zwanych Horoskopami) ofiar, i zarówno w jednym, jak i w drugim wypadku wydaje się oczywiste, że mogły one zostać napadnięte ze skutkiem śmiertelnym przez Zwierzęta. Jest to bardzo rzadki rozkład planet, z tym większym przekonaniem polecam go uwadze P.T. Policji. Pozwalam sobie załączyć oba Horoskopy, licząc na to, że skonsultuje je policyjny Astrolog i poprze tym samym moją Hipotezę.
Z poważaniem -
Duszejko
***
Do Policji
Ponieważ nie dostałam odpowiedzi na moje poprzednie pismo, jakkolwiek według ustawy każdy urząd w kraju jest do takiej odpowiedzi zobowiązany w ciągu 14 dni, jestem zmuszona ponowić moje wyjaśnienia dotyczące ostatnich, wielce tragicznych wypadków w naszej okolicy i przedstawić tym samym pewne obserwacje, które rzucą światło na tajemniczą sprawę śmierci Komendanta i właściciela lisiej fermy Wnętrzaka.
Jakkolwiek wygląda to na wypadek przy niebezpiecznej pracy policjanta albo może nieszczęśliwy zbieg okoliczności, to jednak należy zapytać, czy Policja ustaliła: CO DENAT ROBIŁ O TEJ PORZE W TYM MIEJSCU? Czy wiadome są jakiekolwiek motywacje, bo wielu osobom, w tym niżej podpisanej, wydaje się to niezwykle dziwne. Zresztą N.P. była tam na miejscu i stwierdziła (co może się wydać ważne dla Policji) ogromną liczbę śladów Zwierząt, a zwłaszcza śladów sarnich raciczek. Wyglądało to tak, jakby denat został wywabiony z samochodu i sprowadzony w zarośla, pod którymi kryła się fatalna studnia. Bardzo możliwe jest, że prześladowane przez niego Sarny dokonały samosądu.
Podobnie sytuacja przedstawia się z następną ofiarą, aczkolwiek nie da się stwierdzić obecności śladów po tak długim czasie. Jednakże dramaturgia wydarzeń da się wytłumaczyć rodzajem śmierci. Mamy tutaj łatwą do wyobrażenia sobie sytuację, kiedy denat zostaje zwabiony w zarośla, w miejsce, gdzie zwykle zastawiano wnyki. Tam wpada w sidła i zostaje pozbawiony życia (jak - to należałoby jeszcze zbadać).
Jednocześnie pragnę się zwrócić do P.T. Policji z apelem, by nie wzbraniała się przed samą ideą, że sprawcami powyższych tragicznych wydarzeń mogą być Zwierzęta. Przygotowałam kilka informacji, które rzucą trochę światła na te sprawy; dawno bowiem nie mieliśmy przypadków zbrodni dokonanych przez te istoty.
Źródło: Gazeta Wyborcza