- Ustawa daje szanse ograniczyć patologie związane z hazardem, w szczególności w odniesieniu do dzieci i młodzieży - tłumaczył podpis prezydenta szef jego kancelarii Władysław Stasiak.
Ustawa wejdzie w życie, ale Stasiak zapowiedział wniosek prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego ze względu na "pospieszny tryb prac (nad ustawą) i wątpliwości co do zgodności z konstytucją".
Ustawa antyhazardowa przewiduje stopniową likwidację hazardu na automatach o niskich wygranych (poza kasynami), zakaz wideoloterii, znaczny wzrost podatków od hazardu i ograniczenia w jego reklamie.
Parlament uchwalił ją w zeszłym tygodniu w cztery dni. Wątpliwości miało Biuro Analiz Sejmowych, które informowało, że "projekt wprowadza istotne zmiany w kodeksie karnym, kodeksie karnym skarbowym i kodeksie karnym wykonawczym, a to wymaga specjalnego, dłuższego trybu pracy". Sejmowi prawnicy zwrócili uwagę na to, że rząd zaproponował zbyt szeroki zakres gier objętych ustawą, co może ograniczyć wolność działalności gospodarczej.
- Tryb był szybki, ale i sprawa poważna. Nie widzę problemu w tempie - powiedział rzecznik klubu PO Andrzej Halicki.
Rzecznik klubu
PiS Mariusz Błaszczak: - Ustawa ma dobre rozwiązania, ale była przeprowadzona w trybie bardzo dyskusyjnym.
- Nie dopuszczono do rzetelnej debaty nad ustawą - komentuje Bartosz Arłukowicz z Lewicy.