Socjalistyczny rząd, który w ubiegłych latach - wbrew prawicowej opozycji - ułatwiał im przyjazd, teraz zmienił front. Opracowane w kilka miesięcy nowe prawo, które za chwilę wejdzie w życie, utrudnia obcokrajowcom legalne przybycie do Hiszpanii, pozostanie w niej oraz sprowadzenie rodziny, wzmaga też kontrolę nad nielegalną imigracją.
Władze imigracyjne mogą teraz do 60 dni (było 40) przetrzymywać w odosobnieniu nielegalnych przybyszy, zanim będą musiały ich zwolnić - zyskując więcej czasu na ustalenie ich kraju pochodzenia i odesłanie z powrotem. Imigranci dopiero po pięciu latach (dotąd rok) legalnego
mieszkania w Hiszpanii będą mogli sprowadzić członków rodziny. I to tylko najbliższych - małżonka, nieletnie dzieci bądź rodziców, o ile ci przekroczyli 65 lat. Za to i małżonkowie, i nieletni powyżej 16. roku życia dostaną automatycznie pozwolenie na pracę. Otrzymają je także kobiety ofiary przemocy w rodzinie.
Przeciwko przyjęciu ustawy protestowali w czwartek pod parlamentem imigranci. Ponad 100 ich stowarzyszeń wystawiło pikiety i wysłało list to posłów piętnujący nowe prawo jako rasistowskie "ograniczenie praw i swobód obywatelskich", powodujące "kryminalizację" imigrantów.
Od kilku miesięcy
Hiszpania zachęca zalegalizowanych już przybyszy spoza UE, by wracali do siebie. W zamian za pełny zasiłek dla bezrobotnych muszą zrzec się pozwolenia na pracę i na pobyt oraz zobowiązać, że nie wrócą tu przez trzy lata. Uczyniło tak jednak zaledwie kilka tysięcy osób.
Hiszpania to od wielu lat raj dla przybyszy, zwłaszcza z Ameryki Łacińskiej i Afryki. Ci pierwsi korzystali ze szczególnie liberalnych bezwizowych przepisów imigracyjnych dla obywateli byłych hiszpańskich kolonii, ci drudzy - z bliskości atlantyckich i śródziemnomorskich wybrzeży kraju i Wysp Kanaryjskich, gdzie dobijali na łódkach. Wraz z setkami tysięcy przyjezdnych z biedniejszych krajów Europy Wschodniej dzięki panującemu od drugiej połowy lat 90. gospodarczemu boomowi łatwo dostawali pracę. Jest ich już prawie 5 mln - stanowią ok. 12 proc. ludności.
Jednak dramatyczne załamanie gospodarki w ostatnich dwóch latach sprawiło, że
bezrobocie skoczyło z 8 do 18 proc., szczególnie mocno uderzając właśnie w imigrantów, zatrudnianych głównie jako niewykwalifikowana siła robocza w budownictwie i rolnictwie. Dziś prawie 30 proc. z nich nie ma legalnej pracy.