Uchwalona w ekspresowym tempie ustawa hazardowa wywoła rewolucję. W ciągu pięciu lat zniknie blisko 50 tys. automatów stojących dziś w barach i centrach handlowych w całym kraju. Będzie zakaz urządzania wideoloterii, znaczny wzrost podatków od hazardu i ograniczenia w reklamie hazardu. - Daje szansę na ograniczenie patologii związanych z hazardem zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży, dlatego prezydent ją podpisał - wyjaśnił w piątek Władysław Stasiak, szef Kancelarii Prezydenta.
Tłumaczył też dlaczego równocześnie
Lech Kaczyński przesłał ustawę do TK. - Pospieszny tryb jej przyjmowania budzi wątpliwości. Wszyscy powinniśmy mieć pewność, że przepisy są spójne i zgodne z konstytucją - mówił Stasiak.
Wspierał go Andrzej Duda, prezydencki minister: - Szokujący sposób procedowania. Trwają analizy tej ustawy przez specjalistów z Kancelarii Prezydenta. Klarują się zarzuty niekonstytucyjności - wyliczał Duda.
Ministrowie prezydenta przypomnieli, że już Biuro Analiz Sejmowych zwracało uwagę, że przedstawiony przez rząd projekt może być niezgodny z ustawą zasadniczą. Sejmowi prawnicy stwierdzili wówczas, że proponowana ustawa wprowadza zmiany w kodeksie karnym, kodeksie karno-skarbowym i kodeksie karno-wykonawczym, a to zgodnie z regulaminem Sejmu wymaga specjalnego, dłuższego trybu pracy. "Niedochowanie powyższych przepisów mogłoby ewentualnie narazić ustawę na niezgodność z konstytucją w wyniku naruszenia przez Sejmu zasady legalizmu" - napisali.
Miesiąc i klika dni zajęło rządowi przepchnięcie ustawy hazardowej przez Sejm, Senat i zdobycie podpisu prezydenta.