Kempa i Wassermann - jako członkowie rządu
PiS - w ramach konsultacji międzyresortowych w maju 2007 r. zgłaszali uwagi do projektu nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych.
Czy to dziś ich wyklucza z komisji, która bada lobbing właśnie wokół tej ustawy? Szef komisji śledczej Mirosław Sekuła (PO) zapyta o to ekspertów. Jeśli ci uznają, że to przeszkoda w obiektywnym badaniu, Sekuła ma nadzieję, że Kempa i Wassermann będą wiedzieli, co zrobić.
Wassermann ocenia jednak, że jego udział w pracach nad projektem zmian w tzw. ustawie hazardowej "był żaden, automatyczny". - Posłowie PO korzystają z tego, że są bezkarni, bo mają większość w komisji śledczej - komentuje Wassermann.
Kempa zaś uważa, że "politycy Platformy w komisji nie znają procesu legislacyjnego, którego prawidłowość mają badać". - To rzecz kuriozalna. Oznacza, że panowie z PO po prostu czegoś się boją - tłumaczyła Kempa dziennikarzom w Sejmie.
Chodzi o poufny raport
ABW z listopada 2008 r. po incydencie na granicy gruzińsko-osetyjskiej. W pobliżu polskiej delegacji z prezydentem Lechem Kaczyńskim oddano wtedy strzały. ABW odpowiedzialnością obarczyła Gruzinów, a jej raport w niejasnych okolicznościach trafił do "Dziennika". ABW jest przekonana, że źródłem przecieku jest Kownacki, bo każdy egzemplarz raportu miał cechy szczególne, a b. minister kontaktował się z autorami publikacji.
- Pan Piotr K. nie przyznał się do zarzucanego czynu i złożył krótkie wyjaśnienia, można powiedzieć wręcz, że oświadczenie - poinformował PAP rzecznik prokuratury Mateusz Martyniuk.