Tareq i Michaele Salahi pojawili się we wtorek na uroczystej kolacji państwowej, urządzanej przez prezydenta Baracka Obamę na cześć premiera Indii Manmohana Singha. Bez zaproszenia przeszli przez wszystkie bramki i zabezpieczenia, minęli spokojnie tuziny agentów po czym pojawili się w specjalnym namiocie, gdzie odbywał się bankiet na 300 osób.
Choć nie siedzieli przy stole z zaproszonymi osobistościami, pozowali do zdjęć ze znanymi politykami. W środę na swojej stronie na Facebooku pani Michaele Salahi opublikowała zdjęcia z wiceprezydentem Joe Bidenem i szefem administracji Białego Domu Rahmem Emanuelem. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że była to pierwsza uroczysta
kolacja rangi państwowej prezydenta Baracka Obamy.
Jako pierwszy o incydencie poinformował w środę
dziennik "Washington Post". W czwartek zajmujący się ochroną Obamy Secret Service potwierdził, że doszło do złamania procedur bezpieczeństwa. Biały Dom poprosił służbę ochrony o przeprowadzenie śledztwa, które wyjaśni jak doszło do kompromitującego agentów ochrony zdarzenia.
- Z naszych wstępnych ustaleń wynika, że na jednym z punktów kontrolnych nie dopełniono wszystkich procedur - tłumaczył rzecznik Secret Service Edwin Donovan. Zapewnił też, że nieproszone małżeństwo przeszło przez wszystkie niezbędne kontrole, wraz z bramkami wykrywającymi metale.
O państwo Salahi wiadomo tylko tyle, że chcą zostać gwiazdami amerykańskich reality show i grają w polo. Wtargnięcie do niezwykle pilnie strzeżonego Białego Domu na elitarną uroczystość może zapewne pomóc im zrealizować marzenia.