Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
- Ministerstwo szybko podejmie decyzję w tej sprawie. W każdym razie zdecydowanie przed upływem 10-dniowego terminu. Jeśli ministerstwo postanowi nie składać odwołania, zwolnienie Polańskiego nie będzie mogło nastąpić, zanim nie dojdzie do przelania kaucji i zorganizowania aresztu domowego łącznie z elektroniczną bransoletką - powiedział dziś agencji AFP rzecznik resortu Folco Galli.
Dzień wcześniej minister Eveline Widmer-Schlumpf oznajmiła, że nie widzi powodu do składania apelacji w sprawie reżysera, od 31 lat ściganego przez
USA za gwałt na 13-latce. 76-letni Polański od końca września przebywa w areszcie deportacyjnym w Zurychu, gdzie przyjechał na festiwal filmowy, by odebrać nagrodę za całokształt twórczości.
W środę Federalny Trybunał Karny zdecydował, że ze względu na wiek i pogarszający się stan zdrowia - po wpłaceniu ogromnej kaucji i założeniu elektronicznej obroży - reżyser może czekać na rozpatrzenie amerykańskiego wniosku o ekstradycję w swoim domu w Gstaad w szwajcarskich Alpach.
Tę decyzję skrytykowała wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, Włoszka Roberta Angelilli. - Niedopuszczalne jest to, że wolność tego, kto dopuścił się gwałtu na dziewczynce, może być kupiona - podkreśliła.
Zdziwieni są też eksperci z USA. Były prokurator Dmitry Gorin, który jako adwokat reprezentował za granicą osoby oskarżone w Los Angeles (to tamtejsza prokuratura ściga Polańskiego), tłumaczył w dzienniku "Los Angeles Times", że przecież w 1978 r. Polański uciekł już ze Stanów Zjednoczonych do Francji, której jest obywatelem, zanim zakończyła się w sądzie sprawa gwałtu.
Laurie Levinson, była prokurator federalna i profesor prawa na Uniwersytecie Ignacego Loyoli, podkreśliła, że decyzja trybunału "drastycznie spowolni" proces ekstradycji, bo Polański, będąc na wolności, tym bardziej nie będzie chciał wracać do więzienia.
- On jest 76-letnim człowiekiem, nie ma 40 lat. Oczywiście on nie ucieknie, byłoby absurdem wyobrażanie sobie tego - zapewniła francuska aktorka Mathilde Seigner, szwagierka Polańskiego. Dodała, że reżyser musi liczyć się z tym, że być może będzie musiał stawić się przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości.
Mathilde Seigner podkreśliła, że prezydent Francji Nicolas Sarkozy "był bardzo skuteczny" w doprowadzeniu do tego, że trybunał zgodził się zwolnić Polańskiego za kaucją. "Nie powiedziałabym, że Roman został zwolniony dzięki prezydentowi" - mówiła dziennikowi "Le Parisien" - ale Sarkozy "bardzo go wspierał".