http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Miny - wstyd Obamy

Marta Urzędowska, Bartosz Węglarczyk
2009-11-26, ostatnia aktualizacja 2010-08-12 00:45

Prezydent Obama, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, nie podpisze konwencji zakazującej min przeciwpiechotnych. Przekonali go wojskowi. Inicjatorzy tej konwencji - o ironio! - również dostali pokojowego Nobla

Jedna z tysięcy kalek - ofiar wybuchu min
przeciwpiechotnych, Sri Lanka, 2004 r.
Fot. GEMUNU AMARASINGHE AP
Jedna z tysięcy kalek - ofiar wybuchu min przeciwpiechotnych, Sri Lanka, 2004...
- Po uważnym przestudiowaniu sprawy zdecydowaliśmy, że nasza polityka w sprawie min przeciwpiechotnych pozostanie w mocy - poinformował we wtorek wieczorem rzecznik Departamentu Stanu. Podpisania konwencji odmawiali wszyscy poprzedni prezydenci USA.

Decyzja wywołała oburzenie w Waszyngtonie i na świecie. Podniosły się głosy, że nie przystoi nobliście, który nagrodę odbierze za dwa tygodnie w Sztokholmie.

Działacze ruchu na rzecz likwidacji min przeciwpiechotnych ufali, że Barack Obama wreszcie zaakceptuje zakaz w imieniu Ameryki. Jednak od prawie 60 lat wojskowi USA przekonują, że miny te są jedynym sposobem powstrzymania ewentualnej inwazji komunistycznej Korei Północnej na Południową.

Amerykanie gwarantują bezpieczeństwo Korei Płd. Trzymają tam miliony min gotowych do ułożenia. Seul i inne miasta Południa leżą tak blisko granicy, że na dotarcie do nich wojskom Północy wystarczą minuty. Dlatego amerykańscy wojskowi uważają użycie artylerii, nalotów dywanowych czy taktycznej broni nuklearnej za zbyt niebezpieczne bądź nieskuteczne. Pozostają więc miny rozłożone wzdłuż granicy.

- Sądzę, że rząd USA niezbyt dokładnie przemyślał tę decyzję - komentuje Stephen Goose, dyrektor ds. zbrojeń w Human Rights Watch. Choć zarazem przeciwnicy min przeciwpiechotnych przyznają, że faktycznie Waszyngton od lat konwencji przestrzega.

- Po raz ostatni Amerykanie stosowali miny przeciwpiechotne podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r., a ich produkcję wstrzymali zupełnie w 1997 r. - mówi Goose. - Ale wciąż zachowują 10 mln takich min [właśnie w Korei Płd.] i prawo, by ich użyć.

Nazywana traktatem ottawskim konwencja o zakazie użycia, składowania, produkcji i przekazywania min przeciwpiechotnych oraz o ich zniszczeniu powstała w 1997 r. z inicjatywy Międzynarodowej Kampanii na rzecz Zakazu Min Przeciwpiechotnych (ICBL). Wtedy też ICBL została uhonorowana pokojowym Noblem.

ICBL walczyła o zakaz, bo w przeciwieństwie do karabinów czy czołgów miny przeciwpiechotne pozostają na polu bitwy i jeszcze wiele lat po wojnie zagrażają cywilom. Dziesiątki milionów min wciąż leżą w 70 krajach po setkach różnych konfliktów z czasów zimnej wojny. Niemal codziennie zabijają lub ranią ludzi. W 2008 r. od wybuchu takiej miny nie zginął praktycznie ani jeden żołnierz, ale życie straciło 1,2 tys. cywilów.

Konwencję podpisało 156 państw. USA to jedyny członek NATO, który odmówił. Konwencji nie przyjęły także Birma, Chiny, Indie, Izrael, Pakistan, Rosja i in. Polska ją podpisała, ale nie ratyfikowała.

Polską kampanię na rzecz zakazu min przeciwpiechotnych i broni kasetowej nadzoruje Polski Czerwony Krzyż. Marta Kulikowska z biura zarządu PCK mówi: - Nie jestem zdziwiona, że Obama kontynuuje politykę w sprawie min. Cieszę się natomiast, że delegacja amerykańska planuje udział w konferencji przeglądowej konwencji w Kartaginie.

Konferencja odbędzie się 30 listopada w Kartaginie w Kolumbii. Amerykanie pojadą tam tylko jako obserwatorzy. To gest, ale ważny, bo wcześniej USA takie konferencje ignorowały.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':