O ratunek dla jeziora razem z polskim oddziałem Greenpeace walczą mieszkańcy gmin w okolicach Kruszwicy. Odkrywkę Tomisławice chce eksploatować Kopalnia Węgla Brunatnego "Konin". Wniosek o zbadanie legalności jej powstania do Komisji Europejskiej skierowały Stowarzyszenie Ochrony Środowiska Naturalnego "Przyjezierze" i Greenpeace.
- Czekamy na odpowiedź. Jeżeli nasza skarga zostanie przekazana do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, uda się zawiesić inwestycję - mówi Magdalena Zowsik z Greenpeace Polska.
Lej wyssie wodę z Gopła Co się może stać z jeziorem? Pesymistyczny scenariusz kreśli dr Michał Kupczyk z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Kopalnia Konin wypompowuje wodę z miejsca, gdzie ma być wydobywany węgiel. Jest teraz przepompowywana - m.in. do Gopła. Ale - zdaniem dr. Kupczyka - gdy eksploatacja kopalni zakończy się i jezioro przestanie być sztucznie zasilane, woda z Gopła zgodnie z zasadą naczyń połączonych przepłynie do dziury po węglu. I kosztem naturalnego jeziora powstanie sztuczny zbiornik.
-
Ministerstwo Środowiska pochopnie wydało zgodę na rozpoczęcie inwestycji. Oparło się na raporcie oddziaływania na środowisko, w którym są liczne błędy - ocenia Kupczyk. - Jak można choćby pisać, że odkrywka położona w odległości 7-12 km od obszaru Natura 2000 nie będzie bezpośrednio oddziaływać na ten obszar? Już dziś wiadomo, że zasięg leja depresyjnego, który powstanie na skutek wypompowywania wody z kopalni, będzie wpływał na obszar Natura 2000. Minister Środowiska powinien natychmiast cofnąć lub zawiesić koncesję na budowę odkrywki. Gopło jest dziewiątym pod względem wielkości jeziorem w Polsce, w okolicy żyje wiele cennych gatunków roślin, płazów i prawie 200 gatunków ptaków, których lęgowiska będą zagrożone.
- Być może jeszcze w tym roku uda się rozpocząć wydobycie. Prace toczą się zgodnie z koncesją - mówi Andrzej Dusza, rzecznik kopalni Konin.
- A jeśli Komisja Europejska uzna skargę? - pytamy.
Dusza: - Wtedy będziemy się zastanawiać, co dalej.
- Komisja Europejska nie zakończyła jeszcze postępowania - mówi Jacek Jezierski, wiceminister środowiska, który podpisał koncesję. Dodaje, że wszelkie wymagania formalnoprawne zostały spełnione.
- Eksploatacja odkrywki Tomisławice nie zagraża Gopłu. Jest to udokumentowane w raporcie oddziaływania na środowisko i w ekspertyzie hydrogeologicznej Państwowego Instytutu Geologicznego - mówi wiceminister. - Gopło jest zbiornikiem retencyjnym, poziom zwierciadła wody może być regulowany - przekonuje.
Pomosty na suchym lądzie Co może się stać z Gopłem, widać na przykładzie jezior Pojezierza Gnieźnieńskiego. Np. Jezioro Ostrowskie zaczęło wysychać w 2002 r., gdy zaczęto budowę kopalni Jóźwin II B. Zmiany zachodziły szybciej, bo wtedy kopalnia nie przepompowywała wody do jeziora. Brzeg w ciągu kilku lat cofnął się o 200 m, a jezioro podzieliło się na dwa mniejsze.
- Widzi pani tę kreskę na pomoście? Kilka miesięcy temu, do tego miejsca sięgała woda, dziś jest parę metrów dalej - mówi Józef Drzazgowski, który mieszka w okolicy. Plaża w Przyjezierzu nad jeziorem Ostrowskim jest teraz gigantyczna. Pomosty z tabliczkami "Nie skakać do wody" stoją na suchym lądzie.
W 2007 r. mieszkańcy założyli Stowarzyszenie Ochrony Środowiska Naturalnego "Przyjezierze". Gdy usłyszeli, że w pobliżu jeziora Gopło ma powstać odkrywka Tomisławice, przyłączyli się do protestów przeciw nowej odkrywce.
- Naszych jezior nikt nie zna, ale Gopło to kawał naszej historii. Nie pozwolimy, aby kopalnia wysuszyła i to jezioro! - oburza się Drzazgowski.
Dr Leszek Pazderski, chemik z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu prowadzący badania na terenie Gopła, uważa, że jest ono w znacznie gorszej sytuacji od jezior Pojezierza Gnieźnieńskiego.
- Tamte jeziora są głębokie nawet na 30 m, a Gopło jest płytkie, jego średnia głębokość to 3-4 m. Jeżeli wody opadną o choćby kilka metrów, w jeziorze zamiast wody będzie błoto - mówi Pazderski.
Pierwsze tony węgla z Tomisławic mają trafić na rynek za trzy lata. W kopalni ma pracować kilkaset osób. Wiceminister Jezierski podkreśla, że Polska nie może zrezygnować z eksploatacji węgla brunatnego. - W Polsce z tego surowca produkuje się 40 proc. energii - przypomina. I dodaje, że co prawda eksploatacja węgla brunatnego wiąże się z negatywnym oddziaływaniem na środowisko, ale węgiel brunatny jest najtańszym surowcem, "który może nadal odgrywać istotną rolę w utrzymaniu warunków dla dynamicznego rozwoju krajowej gospodarki".
W sierpniu Komisja Europejska poprosiła Ministerstwo Środowiska o dodatkowe wyjaśnienia w sprawie budowy odkrywki. Sprawdza teraz ona, czy skarga dotyczy naruszenia prawa wspólnotowego. Jeżeli okaże się, że doszło do złamania unijnych przepisów, komisja wyśle ostrzeżenie. Jeżeli władze Polski nie zgodzą się z tym orzeczeniem, Komisja Europejska może skierować skargę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Wówczas rozpocząłby się proces sądowy przeciwko Polsce. Minister musiałby cofnąć koncesję, w Tomisławicach nie wydobywano by więc węgla. W ostateczności na Polskę mogą zostać nałożone kary finansowe. Cała procedura może jednak przeciągnąć się nawet do kilku lat.