http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komisja hazardowa: Jej szef, torba pieniędzy i prokurator

Agata Kondzińska, wyborcza.pl
2009-11-25, ostatnia aktualizacja 2009-11-25 17:28

Prokuratura chce się dowiedzieć, dlaczego Mirosława Sekuła dziewięć lat temu nie złożył doniesienia, gdy w jego biurze poselskim pojawił się biznesmen z teczką pełną pieniędzy. I czy w ogóle taka sytuacja się wydarzyła.

Przewodniczący komisji hazardowej Mirosław Sekuła
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Przewodniczący komisji hazardowej Mirosław Sekuła
Prokuratorzy sprawdzą zarówno to, czy doszło do spotkania z lobbystą z branży hazardowej w czasie, gdy Sekuła był wiceszefem sejmowej komisji finansów, a ta pracowała nad nowelizacją ustawy hazardowej, jak i to, czy powinien wówczas powiadomić o tym odpowiednie służby - podaje RMF FM. I cytuje Edwarda Zalewskiego, prokuratora krajowego: - Generalnie urzędnik państwowy, funkcjonariusz publiczny, ma obowiązek poinformować prokuraturę o takiej sytuacji.

W rozmowie z Wyborcza.pl Mirosław Sekuła, szef śledczej komisji hazardowej tłumaczył specjalne okoliczności tamtej sytuacji.

Wyborcza.pl: Pan też miał dwuznaczną sytuację, którą opisała "Gazeta Polska". Gdy był pan wiceszefem komisji finansów, a ta zajmowała się ustawą hazardową, odwiedził pana w biurze poselskim biznesmen z torbą pieniędzy. Pokazał, że je ma, ale nie wręczył.

M.S. Nie komentuję tego.

Dlaczego?

- Tego typu doniesienia często bazują na takim schemacie: przedstawiają, że ktoś zrobił dobrze, ale być może za mało dobrze, więc może jest winny.

Czyli dobrze, że nie wziął pan łapówki, ale źle, że nie zawiadomił policji o takiej propozycji

- Oczywiście. Uważam, że prowadzenie polemiki z tego typu dziennikarstwem jest niecelowe.

Wyjaśnień domagają się też posłowie.

- To jest wiedza, która pochodzi z moich wykładów o korupcji. W ciągu kilkunastu ostatnich lat przeprowadziłem grubo ponad sto takich wykładów. Pytano mnie czy stykałem się z sytuacjami, w których ktoś chciał mnie przekupić. Oczywiście, że się stykałem i te przykłady podawałem. Więc wiedza ta jest szeroko znana i dziś próba budowania z niej zarzutów jest dla mnie nierzetelna.

Ale czemu nie zawiadomił pan policji?

- Człowiek, który do mnie przyszedł, przyszedł w czasie, gdy nie było żadnego innego pracownika biura. Gdybym złożył zawiadomienie i zrobił z tego wielką sprawę, to mógłby mi powiedzieć: masz przewidzenia. Nie miałbym szansy na udowodnienie, że to nie on ma rację. Od tej pory staram się stosować zdrową zasadą prowadzenie rozmów służbowych w obecności osoby trzeciej.

Czy te wyjaśnienia przekonają prokuratorów? Posłów opozycji chyba nie bardzo, bo ci już mówią o odwołaniu Sekuły z funkcji szefa komisji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':