Decyzję o zakończeniu fazy informacyjnej w pracach komisji śledczej ds. hazardu, a rozpoczęciu przesłuchań świadków, podjęło w środę prezydium komisji. Listę nazwisk, które pójdą na pierwszy ogień przewodniczący komisji ogłosi jutro.
Mariusz Kamiński poczeka Dowiedzieliśmy się, że nie ma na niej nazwisk z pierwszych stron gazet, bo do ich przesłuchiwania członkowie musieliby mieć certyfikaty o dostępie do informacji ściśle tajne. A na te ciągle czekają. Dlatego na pewno jako pierwszy przed komisją nie stanie Mariusz Kamiński, były szef CBA. Najpierw komisja zajmie się wątkiem jak najbardziej jawnym: zmianami w ustawie hazardowej, które przeszły przez parlament. - A to oznacza, że w pierwszej kolejności przed komisję trafią wiceministrowie finansów, którzy nadzorowali nowelizację w resorcie - mówi nam jeden z członków komisji. I wylicza niektóre nazwiska: Jacek Kapica, Marian Banaś, Wiesław Ciesielski i Jacek Uczkiewicz. Przed komisją staną też: zastępca dyrektora Departamentu Służby Celnej Anna Cendrowska i sekretarz
Stałego Komitetu Rady Ministrów Małgorzata Hirszel.
PO: Chcemy Kaczyńskiego, PiS: Dajcie Grabowskiego I o ile posłowie zgodzili się kogo wzywać w pierwszej kolejności na świadków, o tyle na wyścigi próbują do listy dopisać kolejne nazwiska. PO wzywa przed komisję szef PiS Jarosława Kaczyńskiego, Zytę Gilowską i Stanisława Kluzę. PiS rewanżuje się i żąda, by przesłuchać Macieja Grabowskiego, doradcę PO w sprawach PR.
Platforma uważa, że Kaczyński powinien wyjaśnić swoje zaangażowanie w prace nad zmianami w ustawie hazardowej. A nad którą czuwał
Przemysław Gosiewski. Wprawdzie projekt nigdy nie trafił do Sejmu, ale nadal nie wiadomo kto był jego autorem. - Interesuje nas autor tej noweli, bo ona wprowadzała na polski rynek wideoloterii - wyjaśnił Jarosław Neumann. Zmiany miały być wprowadzone jako propozycje klubu, bo z departament, który zajmował się hazardem w ministerstwie finansów miał być "uwikłany". Neumann dodał, że projekt trafił do ministerstwa finansów 27 lipca 2006 roku, a chwilę wcześniej - pod koniec kwietnia,
Jarosław Kaczyński zlikwidował ów departament. Dlaczego? O to chcą też zapytać posłowie PO.
Ale politcy PiS nie pozostają dłużni. I już zapowiadają, by komisja przyjrzała się Maciejowi Grabowskiemu, współwłaścicielowi spółki United RP i współtwórca sukcesów wyborczych Platformy. Środowa "Rzeczpospolita" napisała, że Grabowski pracując dla PO doradzał także firmie Casinos Poland, największej sieci kasyn w Polsce. PiS już zapowiedział, że zażąda księgi wejść i wyjść z Kancelarii Premiera i billingów Grabowskiego. - Najbliższe otoczenie pana Donalda Tuska, właśnie w osobie pana Grabowskiego, może mieć związki z branżą hazardową - stwierdziła na konferencji prasowej Beata Kempa, posłanka PiS.
Firm United PR wydała już specjalne oświadczenie, że nie świadczyła, ani nie świadczy żadnych usług lobbingowych dla Casinos Poland. A współpracę z tą spółką rozpoczęła w sierpniu 2008 roku, gdy "hazard nie budził żadnych emocji, nikt też nie słyszał o "aferze hazardowej" a współpraca dotyczyła działań mających na celu odbudowę wizerunku Casinos Poland, w związku z informacjami medialnymi, dotyczącymi nieprawidłowości w tej spółce oraz wszczętego przez prokuraturę postępowania wobec członków poprzedniego zarządu" - napisano w komunikacie.
Eksperci ciągle poszukiwani Komisja ma jednak kłopot z ekspertami. W środę jej członkowie spotkali się z przedstawicielami trzech organizacji pozarządowych: Transparency International Polska, Fundacją im. Stefana Batorego i Helsinską Fundacją Praw Człowieka. - Stwierdzili, że nie są w stanie zaproponować swoich przedstawicieli na ekspertów - mówi Mirosław Sekuła, szef komisji śledczej ds. hazardu. Niedawno sygnalizował o tym w rozmowie z Wyborcza.pl. Wówczas tak tłumaczył brak ekspertów.
- Jest jakiś duży strach przed pracą w tej komisji, przed stawaniem przed nią. Nie wiem z czego to wynika. Podejrzewam, że jest duża obawa, że osoby, które biorą udział w tym przedsięwzięciu, będą miały piętno osób związanych z hazardem. I potem będzie tak jak w dowcipie o Kowalskim, co nie wiadomo czy mu ukradli zegarek czy on ukradł zegarek, ale na pewno był zamieszany w kradzież zegarka.
W środę Sekuła przyznał, że przedstawiciele organizacji pozarządowych zgodzili się jedynie na pisemną formę współpracy z komisją. - Jeśli będziemy mieć jakieś pytania, zawsze możemy je zadać, wtedy na piśmie nam odpowiedzą - mówi szef Komisji. - Dali nam do zrozumienia, że statuty ich organizacji nie za bardzo pozwalają na angażowanie się w bieżącą prace parlamentu i władzy.
Szef komisji nadal szuka ekspertów.