http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Syn Lwa R. opuścił areszt

dejot, PAP
2009-11-25, ostatnia aktualizacja 2009-11-25 13:21

Marcin R. - syn producenta filmowego Lwa R. opuścił w środę łódzki areszt. Przebywał w nim od pół roku. O uchyleniu aresztu wobec Marcina R. zadecydował w ubiegłym tygodniu Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia

Lew R.
Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Lew R.
Po wyjściu z aresztu (w towarzystwie czterech ochroniarzy) Marcin R. nie chciał rozmawiać z dziennikarzami.

On oraz jego ojciec Lew R. są podejrzani o organizowanie fałszywej dokumentacji zdrowotnej, która miała uniemożliwić odbycie producentowi kary 2,5 roku więzienia za pomoc w płatnej protekcji wobec Agory. Podejrzani w tej sprawie są też adwokaci broniący gangsterów - m.in. Robert D. i Andrzej P. oraz byli obrońcy Lwa R. - Marek Małecki i Piotr Rychłowski.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi od 2007 r. łódzka prokuratura. Osoby zamieszane w ten proceder, powołując się na wpływy w instytucjach wymiaru sprawiedliwości i zakładach opieki zdrowotnej - zdaniem śledczych - obiecały osobom, które miały np. trafić do więzienia, pomoc w odroczeniu wykonania kary. W tym celu korumpowano lekarzy, którzy za łapówki tworzyli fikcyjne dokumentacje medyczne czy fałszywe opinie lekarskie.

Marcinowi R. i Lwu R. zarzuca się, że w 2005 roku mieli nakłaniać inną osobę do udzielenia korzyści majątkowej w zamian za naruszenie prawa, wręczyli 210 tys. zł łapówki i obiecali kolejnych 190 tys. zł za pośrednictwo tej osoby w załatwieniu odroczenia wykonania kary wobec Lwa R.

Marcin R. ma dodatkowo zarzut "zamiaru utrudniania postępowania karnego prowadzonego wobec jego ojca".

Z apelem o uchylenie aresztu wobec Marcina R. wystąpiła w pierwszej połowie listopada grupa znanych prawników, aktorów i biznesmenów. Sygnatariusze zwrócili się o uwolnienie "przyjaciela i kolegi" aresztowanego od pół roku jako podejrzanego o to, że "cztery lata temu naruszył prawo, chcąc pomóc swojemu choremu ojcu".

Autorzy apelu zastrzegli, że nie chcą rozstrzygać o winie lub niewinności podejrzanego, bo takiej oceny dokona niezawisły sąd. Podkreślili, że Marcin R. od chwili aresztowania był gotów wpłacić poręczenie majątkowe, a wiele osób zadeklarowało chęć złożenia za niego poręczeń osobistych.

Sąd decydując o uchyleniu aresztu wobec Marcina R. uznał, że podejrzany chciał pomóc ojcu, który był "ciężko chory" i miał iść do więzienia. - Trzeba spojrzeć na sprawę z ludzkiego punktu widzenia. Sąd musi się postawić w miejscu tego podejrzanego i zadać sobie pytanie, co by zrobił w podobnej sytuacji konfliktu wartości - złamania prawa i więzi z ojcem - mówił sędzia.

Zastrzegł, że nie przesądza o winie ani odpowiedzialności karnej, ale gdyby on miał wydawać wyrok wobec Marcina R., kara byłaby w zawieszeniu. - Zatem areszt oraz inne środki zapobiegawcze są zbędne - uznał sędzia.

Decyzją warszawskiego sądu areszt opuścił już - po wpłaceniu pół miliona zł kaucji - Lew R. Razem z nim z aresztu wyszedł m.in. adwokat Andrzej P., za którego zwolnienie sąd wyznaczył kaucję w wysokości 200 tys. zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':