Wcześniej posłowie Platformy Obywatelskiej zwołali konferencję, na której zapowiedzieli, że przed komisją będą musieli stanąć były wiceszef Kancelarii Prezydenta Robert Draba, obecny szef klubu
PiS Przemysław Gosiewski oraz jego zastępca Krzysztof Jurgiel.
Według PO "wpływali oni na proces tworzenia prawa dotyczącego hazardu". O co chodzi? Wyjaśnił to na posiedzeniu komisji minister Michał Boni, szef Zespołu Doradców Strategicznych premiera Donalda Tuska. Przedstawił szczegóły prac nad nowelizacjami ustawy o grach i zakładach wzajemnych (nieprawidłowościami i nielegalnym lobbingiem przy tych pracach zajmuje się komisja) od 2002 r. do dzisiaj.
Z rządowych dokumentów wynika, że nowelizacje te cieszyły się w czasach rządów PiS szczególnym zainteresowaniem Gosiewskiego (wówczas szefa Komitetu Stałego przy premierze) i Draby, wiceszefa kancelarii Lecha Kaczyńskiego. Boni przedstawił notatkę służbową asystenta Gosiewskiego z 2 lipca 2006 r. Można w niej wyczytać, że w porozumieniu z Jurgielem Gosiewski skierował projekt nowelizacji do resortu finansów jako projekt klubowy. Zakładał on obniżenie podatku i redukcję dopłat, jakie Totalizator Sportowy musiałby płacić od wprowadzanych na rynek wideoloterii. Do dalszych prac ministerstwo powołało zespół, w którego skład włączono przedstawiciela zarządu Totalizatora. Boni powiedział też, że 27 lipca 2006 r. Gosiewski na osobnej "fiszce" napisał do ministra finansów notkę przy projekcie, że sprawa jest pilna i prosi o szybką opinię i realizację.
9 marca 2007 r. na spotkaniu z udziałem premiera Jarosława Kaczyńskiego zalecono poparcie wniosków Totalizatora. Równolegle w tej samej sprawie pisma z Kancelarii Prezydenta wysyłał Robert Draba. Ostatecznie do zakończenia prac nad nowelizacją nie doszło, bo przeszkodziły temu wybory parlamentarne jesienią 2007 r., które PiS przegrał.
Śledczy dziwili się wczoraj, dlaczego dopuszczono, aby w pracach nad ustawą brał udział przedstawiciel zainteresowanej firmy, czyli Totalizatora. Boni odpowiedział, że była stworzona taka możliwość i nie chce tego komentować. Z informacji kancelarii premiera wynika też, że nigdy w takiej sprawie nie interweniował urząd prezydenta.
Totalizator Sportowy jest własnością skarbu państwa. Jednak przy wideoloteriach współpracował z amerykańsko-włoską spółką G-Tech, która miała być operatorem urządzeń do gier i otrzymywać od nich prowizję.
Czy to dlatego działania na rzecz Totalizatora Platforma traktuje jako działalność w interesie prywatnej firmy? Poseł Sławomir Neumann (PO) ocenił zachowanie Roberta Draby jako "niestandardowe".
- Oczywistym jest, że pytania, które padną, dotyczą także tego, czy pan prezydent
Lech Kaczyński miał świadomość, co jego minister, zastępca szefa kancelarii, robi - powiedział przed posiedzeniem komisji Neumann.