http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Krzyż na zgodę

Katarzyna Wiśniewska
2009-11-25, ostatnia aktualizacja 2009-11-25 12:12

W podstawówce na warszawskim Ursynowie powstała właśnie sala do religii z krzyżem na ścianie. Rodzice zadowoleni. Katecheci też. Ale co jutro w powie Episkopat?



Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Spór o krzyże w warszawskiej podstawówce nr 16 "Gazeta" opisywała w zeszłym tygodniu.

Przez sześć lat istnienia szkoły krzyże nigdy nie wisiały w klasach, katecheci przynosili je na lekcje religii. Gdy jeden z nich zapomniał zabrać krzyż z klasy, kilku rodziców poszło z protestem do dyrektorki, która poprosiła katechetów, by nie zapominali zabierać krzyża z klasy. Ci urażeni w ogóle przestali go przynosić.

Wtedy do sprawy włączyli się rodzice katolicy. Napisali list do dyrekcji, domagając się wyznaczenia klasy do katechezy. Z krzyżem. Dyrektorka mówiła, że ją stworzy, ale dopiero we wrześniu po wybudowaniu drugiego budynku, bo na razie nie pozwalają na to warunki lokalowe - w szkole przeznaczonej dla 300 uczniów jest ich prawie 800.

Dlaczego więc uległa prośbom rodziców i zgodziła się na salkę z krzyżem już teraz? - Jako dyrektor dbam o spokój w szkole i o to, żeby wszyscy byli zadowoleni. Chciałam jak najszybciej znaleźć kompromisowe rozwiązanie - wyjaśnia dyrektor Iwona Grelka.

Aby sala mogła powstać, zmieniono nieco plan lekcji. W sali w krzyżem każda klasa będzie teraz miała przynajmniej jedną lekcję religii (w tygodniu są dwie).

- Zdawaliśmy sobie sprawę, że sytuacja lokalowa szkoły jest trudna. Udało się to obejść, a jednocześnie jak najmniej ingerować w plan zajęć dzieci. Jesteśmy usatysfakcjonowani - mówi matka ucznia, która podpisała się pod listem.

Dorota Pykiel, przewodnicząca Rady Rodziców: - To bardzo dobre rozwiązanie. Nie chcieliśmy nikogo naszą prośbą urazić, przecież zgodnie z konstytucją każdy rodzic ma prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Mamy nadzieję, że po rozbudowie szkoły wszystkie lekcje religii będą w sali w krzyżem.

Dyrektor Grelka zapewnia, że tak będzie.

Co na to rodzice niekatolicy, których w szkole jest mniejszość? - Nie ma żadnych protestów. Nawet ci rodzice, którzy są ateistami, uznali, że to dobry pomysł. Bardziej obawiam się, że mogą odezwać się radykałowie, którzy będą się domagać krzyża w każdej sali - twierdzi nasza rozmówczyni ze szkoły.

Dlatego krzyż, wcześniej poświęcony, powieszono bez celebry, żeby nie wzbudzać sensacji.

Ale sprawa ursynowskiej szkoły to z pewnością nie koniec dyskusji o krzyżach, jaka wybuchła po orzeczeniu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie krzyża we włoskiej szkole. Sędziowie uznali, że jego obecność w klasie może naruszać prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Wyrok nie dotyczy bezpośrednio Polski, choć przed naszymi sądami można się na niego powoływać. Potępiło go wielu hierarchów Kościoła, m.in. kard. Stanisław Dziwisz, który uznał go za "przejaw dyktatury relatywizmu". Abp Józef Życiński skrytykował Adama Kalbarczyka dyrektora Prywatnego Gimnazjum i Liceum im. Ignacego Paderewskiego w Lublinie za jego wypowiedź na łamach "Gazety". W związku z orzeczeniem Trybunału Kalbarczyk zamierza w swojej szkole - podobnie jak zrobiła to dyrektorka warszawskiej podstawówki - przeznaczyć jedną salę na lekcje religii i tylko tam powiesić krzyż. W diecezjalnym Radiu eR abp Życiński ironicznie nazwał ten pomysł "radosną, kreatywną twórczością dyrektorską".

Dlatego jest bardzo prawdopodobne, że o sprawie krzyży wypowie się cały Episkopat. Biskupi będą obradować jutro na Jasnej Górze.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    46 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':