Prezydent Ryszard Grobelny, prof. Anna Giza-Poleszczuk z Uniwersytetu Warszawskiego i prof. James Fishkin z Uniwersytetu Stanford przedstawili wczoraj wyniki badania deliberatywnego (obradowego). Wzięła w nim udział 150-osobowa grupa reprezentatywna poznaniaków. Całą sobotę rozważali, co zrobić po
Euro 2012 ze stadionem modernizowanym za ponad 600 mln zł.
Czy powinien być w przyszłości zarządzany i użytkowany wyłącznie przez Lecha, czy także przez Wartę i inne drużyny? Czy stadionem ma zarządzać spółka nastawiona wyłącznie na zysk, która zamiast parku wybudowałaby zaplecze rozrywkowe i parkingi? Czy miasto powinno stworzyć centrum dla mieszkańców.
Poznaniacy - zanim wypełnili końcowe ankiety - przepytywali różnych ekspertów reprezentujących różne interesy: urzędników, wiceprezesa Lecha, profesora AWF, projektanta stadionu. - Dostali informacje od wszystkich stron. To obok dokładnego zapoznania się z tematem istota sondażu deliberatywnego - tłumaczyła prof. Anna Giza-Poleszczuk.
Wyniki? Aż 48 proc. stwierdziło, że stadionem powinna zarządzać spółka - miejska lub z udziałem miasta. Z płyty stadionu i boisk treningowych powinien korzystać każdy, kto byłby w stanie zapłacić (nie tylko Lech). Przestrzeń pod stadionem mogłaby być wynajmowana na kluby fitness, salony odnowy biologicznej, baseny sauny itp. Wokół stadionu powinny powstać komercyjne korty tenisowe i 2 tys. miejsc parkingowych, ale też park z ławkami i ścieżkami do biegania, jazdy na rolkach i rowerze. - Część infrastruktury miałaby przynosić zyski, ale park byłby oczywiście ogólnodostępny - tłumaczy Maciej Milewicz z poznańskiego magistratu.
Pozostałe scenariusze poznaniaków nie przekonały. Nie chcą ani stadionu zarządzanego przez Lecha (za tylko 16 proc.). Nie przekonała ich też wizja nastawionego wyłącznie na zysk biznesowego centrum sportu i rozrywki (za 18 proc.). - Weźmiemy te głosy pod uwagę - mówi prezydent Poznania Ryszard Grobelny.