Trybunał Konstytucyjny zajął się wczoraj sprawą gdańskiego policjanta zwolnionego w 2007 r. z policji, bo wykryto u niego "bezobjawowe nosicielstwo" wirusa HIV.
Z HIV można służyć Komisja lekarska przyznała mu kategorię D oznaczającą całkowitą niezdolność do służby. Zrobiła tak tylko na podstawie badania krwi. Nie oceniała stanu zdrowia policjanta, bo załącznik rozporządzenia do ustawy o policji mówi, że kategorię D dostaje się za samo nosicielstwo HIV. Identycznie jest z osobami z AIDS, u których wirus HIV już spowodował chorobę.
Tymczasem w przypadku innych chorób wewnętrznych z rozporządzenia o zdolności do służby decyduje nie sam fakt nosicielstwa czy choroba, ale aktualny stan zdrowia.
- Ten przepis zupełnie nie bierze pod uwagę stanu wiedzy medycznej, wedle której nosicielstwo HIV, a nawet zachorowanie na AIDS jest mniej zagrażające życiu i zdrowiu niż np. nosicielstwo wirusa zapalenia wątroby typu C - mówi dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która od dwóch lat pomagała policjantowi odzyskać pracę. - Z HIV można żyć, nie zagrażając innym. Nie ma powodu, żeby nosicielom automatycznie odbierać prawo pełnienia służby w policji.
Policjant z pomocą Fundacji zaskarżył decyzję komendanta wojewódzkiego policji w Gdańsku do wojewódzkiego sądu administracyjnego, który zwrócił się z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego.
Na wczorajszej rozprawie przedstawiciele prokuratora generalnego i
MSWiA zgodnie uznali, że przepis (załącznik do rozporządzenia), który automatycznie każe usuwać z policji nosicieli HIV, narusza konstytucyjne prawo równego dostępu do służby publicznej.
Trzeba zrobić im miejsce MSWiA stanowisko przesłało dopiero kilka dni temu, choć było proszone od ponad roku. - Szkoda, że półtora roku temu, kiedy staraliśmy się zainteresować ich problemem nosicieli HIV w policji i namówić do zmiany przepisów - komentuje Bodnar.
- Automatyczne orzekanie o niezdolności do pracy w policji z powodu nosicielstwa HIV, z pominięciem stanu zdrowia osoby, jest środkiem zbyt rygorystycznym, narusza zasadę proporcjonalności ograniczania konstytucyjnych praw i wolności. Minimalizacja ewentualnego ryzyka związanego z pracą takich osób może być osiągnięta w mniej drastyczny sposób, np. przez przeniesienie na inne stanowisko - uzasadniał wyrok sędzia Wojciech Hermeliński.
- Problemy kadrowe i organizacyjne, które mogą z tego wynikać, są dużo mniejsze niż korzyści z wykorzystania doświadczenia zawodowego takich osób na innym stanowisku. Zaś mechaniczne usuwanie ich ze służby rodzi zagrożenie, że będą ukrywać fakt zakażenia i tworzyć realne zagrożenie. Trybunał podkreślił, że to samo dotyczy osób z AIDS. Nie mógł uchylić przepisu, który także je eliminuje automatycznie ze służby, bo nie był zaskarżony. Ale wcześniej sędziowie odebrali od przedstawiciela MSWiA i prokuratora generalnego deklarację, że osoby z AIDS będą traktowane tak jak nosiciele HIV: decyzję o zdolności do służby komisja lekarska podejmie po badaniu stanu ich zdrowia.
Policjant, który wywołał tę sprawę, może teraz złożyć wniosek o przywrócenie do służby. I wypłatę zaległego wynagrodzenia (tylko za sześć miesięcy). - Mam nadzieję, że ta sprawa zwróci uwagę na problem dyskryminacji osób żyjących z HIV/AIDS - mówi dr Bodnar. - W potocznym mniemaniu stanowią zagrożenie, więc zwalnianie ich z pracy nie jest odbierane jako dyskryminacja. Nawet studenci prawa, z którymi o tym przypadku rozmawiałem, dziwili się, że można kwestionować wyrzucenie z policji nosiciela HIV. Tymczasem to tylko jedna z chorób wielu zakaźnych. Musimy z nią żyć i musimy zrobić miejsce dla chorych i nosicieli.