http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prezydent z głowy

Renata Grochal, kid
2009-11-23, ostatnia aktualizacja 2010-08-11 23:45

Konstytucyjne propozycje premiera zaskoczyły nawet PO. - To nie do wykonania w tym terminie. Ale udało się odwrócić debatę od sprawy hazardowej - mówi polityk z władz partii

- Jeśli niemożliwa jest zmiana konstytucji, to pytam otwarcie, kto i w czyim imieniu tak mówi - pytał w sobotę Donald Tusk. - Bo ja twierdzę, że to możliwe
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
- Jeśli niemożliwa jest zmiana konstytucji, to pytam otwarcie, kto i w czyim...

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Premier od kilku tygodni przygotowywał się do sobotniej konferencji o zmianie konstytucji. To element jego strategii na najbliższe miesiące. Zanim ostatecznie zdecyduje, czy walczyć o prezydenturę, będzie przekonywał, że potrafi być ponadpartyjnym politykiem. Niedawno poparł pomysł, by oddać media publiczne twórcom. Teraz zmiany w konstytucji uzasadnia koniecznością przerwania klinczu między prezydentem i premierem.

Jak się dowiedzieliśmy współpracownicy Tuska od kilku tygodni analizowali projekt zmian konstytucji Konwersatorium doświadczenie i przyszłość, który powstał przy współpracy trzech b. szefów Trybunału Konstytucyjnego. Zakładał on, by całą władzę wykonawczą skupić w rządzie.

Ale premier poszedł dalej. Ogłosił, że prezydent powinien być wybierany przez Zgromadzenie Narodowe (a nie w wyborach bezpośrednich) i miałby stracić prawo weta (według propozycji DiP weto miało być osłabione, mogłoby być odrzucone bezwzględną większością głosów w Sejmie).

Dlaczego premier zaostrzył kurs? Polityk z jego otoczenia tłumaczy, że Tusk musi wysyłać "mocne komunikaty", bo inne nie przebijają się w mediach. -Ogłosił wariant maksimum. Rozpoczną się konsultacje z klubami, zobaczymy, jak będzie. Możemy coś odpuścić - powiedział nam inny współpracownik premiera. I dodał, że PO może np. ustąpić w sprawie trybu wyboru prezydenta.

Projekt zmian konstytucji nie jest jeszcze napisany. Premier w sobotę nie mówił o szczegółach. - Nie chcemy ani odkrywać Ameryki, ani narzucać własnego zdania - deklarował.

Jak się dowiedzieliśmy, zaskoczył większość polityków PO. A zwłaszcza tempo, w jakim chce przeprowadzić zmiany przez Sejm (premier zapowiedział, że już najbliższe wybory prezydenckie w 2010 r. odbyłyby się na nowych zasadach).

- O planie zmiany konstytucji dowiedziałam się z "Gazety". Może premier nie konsultował go z klubem w obawie, że wycieknie do mediów i nie będzie miał mocnego wejścia - usłyszeliśmy od jednej z posłanek Platformy.

- To propozycje politycznie nie do wykonania w tym terminie. PiS i SLD zaczną zgłaszać własne propozycje i projekt ugrzęźnie w komisji konstytucyjnej na długie miesiące. Ale premierowi udało się skierować debatę ze sprawy hazardowej na inny temat, a jednocześnie przygotowuje sobie pole do startu w wyborach prezydenckich. Jeśli konstytucji nie uda się zmienić, rozłoży ręce, mówiąc: próbowałem uzdrowić sytuację, nie udało się, muszę startować - opisuje polityk z zarządu PO.

Inny dodaje: - Albo to będzie jeden z głównych tematów kampanii prezydenckiej, albo umrze w ciągu kilku tygodni. Zależy, jak przyjmie to opinia publiczna.

PSL dowiedział się o propozycjach Tuska w piątek wieczorem. Na spotkaniu koalicyjnym premier poinformował wicepremiera Waldemara Pawlaka, co chce ogłosić w sobotę. Ludowcy godzą się na wzmocnienie premiera kosztem prezydenta. Ale mają też własny plan zmieniania konstytucji.

Ale Janusz Piechociński z rady naczelnej PSL krytykuje Tuska: -Premier rozpoczął kampanię prezydencko-parlamentarną, w której proponuje wszystko gdzie można, na potrzeby sondaży opinii publicznych. Mówiąc o zmniejszeniu liczby posłów i senatorów, wpisał się w akcję prowadzoną przez tabloidy.

PiS i SLD chcą rozmawiać o zmianach w konstytucji. Ale nie w tym tempie. - Już wiosną wnioskowaliśmy, żeby powołać Radę Konstytucyjną. Jesteśmy gotowi do dyskusji, ale nie przyczynkarskiej, że budzi się Donald Tusk i mówi w TV, co mu do głowy przyjdzie. Konstytucji nie da się zmienić w pół roku. Prace nad poprzednią trwały cztery lata - mówi "Gazecie" poseł Sojuszu Ryszard Kalisz.

Premier odpowiedział opozycji: - Jeśli niemożliwa jest zmiana konstytucji, to pytam otwarcie, kto i w czyim imieniu tak mówi. Bo ja twierdzę, że to możliwe. Wystarczy zgoda w miejsce kłótni.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 60 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy