W sobotę odbył się kongres SD, na którym przeciwnicy Pawła Piskorskiego odwołali go z funkcji szefa Stronnictwa. Tak twierdzą uczestnicy tego zebrania. Zwolennicy Piskorskiego nazywają je "spotkaniem prywatnym" i twierdzą, że podjęte decyzje są nieważne. O tym, kto rządzi partią (1-2 proc. w sondażach, ale bogatą w
nieruchomości), rozstrzygnie sąd. W zeszłym tygodniu sąd nieprawomocnie zdecydował, że oponenci Piskorskiego nie mogą być uznani za stronę w postępowaniu o dokonanie wpisu.
Wojna między piskorczykami a "starym" SD zaczęła się w październiku. Piskorski chce sprzedać należące do partii nieruchomości i wejść w politykę, "starzy" zarzucają mu wodzowskie metody i łamanie statutu.