Małgorzata Kolińska-Dąbrowska: "Zwiedziłam" właśnie Zakład Medycyny Sądowej. Dlaczego identyfikacja zmarłego musi odbywać się w takich warunkach? W otwartych drzwiach na dziedziniec... Marta Wojtach, rzeczniczka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego: - Po publikacji "Gazety"
''Zakład Bezczeszczenia Zmarłych'' wyjaśniamy opisaną sytuację z początku roku. Jeśli potwierdzi się, że miała miejsce, takie postępowanie zostanie napiętnowane przez władze uczelni. Trzeba pokreślić, że warunki działania zakładu nie są proste. Jest to katedra uczelni, w której kształcimy studentów. Ale też jedyna w województwie mazowieckim placówka, która zajmuje się przeprowadzaniem sekcji zwłok (kilkadziesiąt tygodniowo) na zlecenie organów ścigania. Tak więc przeprowadzanych jest kilkadziesiąt identyfikacji z udziałem bliskich osób zmarłych.
I to usprawiedliwia warunki w jakich przeprowadzana jest identyfikacja ciał, w której uczestniczy pogrążona w rozpaczy rodzina?
- Wiemy, że trudne warunki pracy Zakładu wpływają na jego postrzeganie i dlatego konsekwentnie te warunki poprawiamy. W ubiegłym roku, m.in. dzięki przeznaczeniu ponad 550 tys. z rezerwy finansowej rektora, rozpoczęliśmy remont, który już przyniósł zmiany.
W budynku Zakładu? - Tak. Zmodernizowaliśmy miejsca przechowywania zwłok i pomieszczenia do okazywania i odbioru ciał.
Czyli rok wcześniej było jeszcze gorzej? - Zakład działa od końca lat 20 ub. wieku. Ze względu na finanse prace modernizacyjne prowadzimy stopniowo. Był remont wnętrz, są nowe wózki do przewożenia zwłok. W grudniu powstaną tymczasowe kontenery do przechowywania zmarłych, by wyremontować chłodnie w środku budynku. Jest wniosek o unijne pieniądze na projekt modernizacji wart 40 mln zł. Budujemy nową bibliotekę, więc ta z ul. Oczki sąsiadująca z zakładem zostanie przeniesiona, a ZMS przybędzie lokali. Będą wydzielone m.in. pomieszczenia do przechowywania trumien, nie będą stały w przejściu, gdzie wchodzą rodziny. Teraz, kiedy w ciągu kilku godzin odbieranych jest kilkanaście ciał i zakłady pogrzebowe przywożą trumny, muszą tam być, nie mamy innego miejsca. Rozumiemy odczucia ludzi, którzy do nas przychodzą.
Wygląda na to, że nieprawidłowości, które wytknął Zakładowi sanepid po interwencjach mediów w ubiegłym roku, staracie się usunąć najpierw. Natomiast co ze zmianami w organizacji przeprowadzania samego okazania? - Władze uczelni podjęły decyzję o modernizacji w Zakładzie Medycyny Sądowej na długo przed kontrolami sanepidu. Identyfikacja ciał osób zmarłych przez bliskich, która jest konieczna, zawsze jest i będzie sytuacją trudną. Dlatego też staramy się robić wszystko, aby nie potęgować stresu tych rodzin. Jedną z pierwszych decyzji było wyremontowane pomieszczeń do okazywania zwłok i ich odbioru.
Proszę zobaczyć szpitale, też są w trudnej finansowej sytuacji, a poradziły sobie. Tam jest elegancko, grzecznie, w dobrych warunkach. - Nie można porównywać sytuacji prosektoriów szpitalnych z Zakładem Medycyny Sądowej.
Dziś nie miałam zastrzeżeń do zachowania pracownika prosektorium, choć mógłby być inaczej ubrany... - Okazaniem ciał i ich wydawaniem zajmują się laboranci, którzy są technikami sekcyjnymi.
A czy są szkoleni? - Każdy pracownik przechodzi szkolenie. Ale jest to kwestia indywidualnych zachowań, oni pracują w warunkach trudnych psychologicznie. Zawsze będziemy piętnować takie zachowania, jakie opisano w liście.
A więc kiedy zmienią się warunki w ZMS? Nie tylko te lokalowo-techniczne. - Jest to kwestia najbliższej przyszłości. Zaczynamy kompleksowy remont i modernizację zakładu, gdy tylko dostaniemy środki z Unii.