http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Jest sukces, został garb

Agata Nowakowska
2009-11-21, ostatnia aktualizacja 2009-11-20 20:26

Donald Tusk skupił się wczoraj na pokazaniu, jak świetnie radziliśmy sobie z kryzysem. Co rzadko się zdarza, jesteśmy liderem wśród innych krajów

Agata Nowakowska
Agata Nowakowska
ZOBACZ TAKŻE
Polska nie dała się recesji. W tym roku będziemy pewnie jedynym krajem Europy ze wzrostem gospodarczym. Słynna mapka, na której Polska to "zielona wyspa" z 1,2-proc. wzrostem, otoczona "czerwoną", pogrążoną w recesji Europą, robi wrażenie. Zostawiliśmy w tyle stawiane za wzór kraje nadbałtyckie np. Łotwę z 18-proc. recesją czy Irlandię (-7,5 proc.)!

Europejskie tygrysy, jak Hiszpania, przeżywają szok dwucyfrowego bezrobocia (17,9 proc.). W Polsce ludzie także tracą pracę - rok temu we wrześniu bezrobotnych było 1,4 mln, w tym roku już 1,7 mln. Ale stopa bezrobocia wynosi tylko 8,4 proc. To także zasadnicza różnica między obecnym kryzysem a tym z lat 2001-03. Wtedy bezrobocie w Polsce też poszybowało w okolice 20 proc. Firmy przeszły wówczas szkołę życia, co zaprocentowało teraz.

Kilka dni temu specjalny dodatek poświęcił Polsce "Financial Times". Ale i on okazał się bezradny w ocenie naszego sukcesu. "Gdy najgorszy etap kryzysu przechodzi do historii, wciąż nie ma zdecydowanego wytłumaczenia, dlaczego Polska okazała się w tym roku najlepszą gospodarką UE" - konkluduje Jan Cieński.

Premier podkreślał wczoraj, jak ważne jest zaufanie, z którego ten rząd zrobił ideologię. Rząd zagwarantował Polakom wypłatę oszczędności (na szczęście żaden bank nie upadł). A minister finansów Jacek Rostowski długo zaprzeczał, że kryzys w ogóle dotknie Polskę, czym dał opozycji powód do drwin.

Potem dwoił się i troił, by inwestorzy nie wrzucili nas do jednego worka np. z Węgrami i nie uciekli od nas w popłochu. Walką o wiarygodność kraju tłumaczył nieuleganie namowom, by zwalczać kryzys, jeszcze mocniej zadłużając kraj.

Spekulantom rząd pogroził interwencją na rynku walutowym. I - jak się okazało - sama słowna zapowiedź wystarczyła. Polska postarała się też o ponad 20 mld dol. kredytu z MFW, do wykorzystania, gdyby złoty znów zaczął mocno tracić na wartości. To wszystko uspokoiło wahania naszej waluty.

Polityka rozsiewania zaufania i spokoju a la Rostowski przyniosła skutki. Polacy - co podkreślał wczoraj premier - nie przestali kupować. Sprzyjały temu wprowadzone wcześniej - do spółki z PiS - obniżki podatków, dzięki którym w kieszeniach podatników zostało 8 mld zł. Kolejne 10 mld zł dała obniżka składki rentowej. Premier przypomniał także podwyżki płac dla nauczycieli, a wcześniej młodych lekarzy.

Gospodarkę ciągnął też eksport. Paradoksalnie kryzys eksporterom sprzyja, bo przy słabym złotym dostają za swoje towary więcej złotówek. Inwestycje zagraniczne spadły, ale staliśmy się liderem w wykorzystywaniu środków europejskich. W tym roku wydaliśmy już ponad 12 mld zł, bez trudu wykorzystamy przyznane nam 16 mld. Tusk chwalił się także odbiurokratyzowaniem procedur przy budowie dróg, dzięki czemu w najbliższych latach wybudujemy - jego zdaniem - dwa razy więcej autostrad niż w całym poprzednim 20-leciu.

Polityka min. Rostowskiego zasadzała się na korzystaniu z tego, że inne kraje, zwłaszcza Niemcy, dosypywały pieniędzy do swoich gospodarek. Np. na ulgach przy wymianie starego auta na nowe u naszych zachodnich sąsiadów skorzystał polski przemysł motoryzacyjnych i dilerzy.

Krytycy podkreślają, że rząd niewiele zrobił, by ułatwić dostęp firm do kredytów. Wprowadzone poręczenia BGK nie wystarczyły, choć pewnie i same firmy nie zawsze palą się do inwestowania w kryzysie.

Pomocą dla gospodarki miał być też pakiet antykryzysowy negocjowany z mozołem przez wiele miesięcy ze związkami i pracodawcami. Z pomocy państwa skorzystało tylko nieco ponad 60 firm. Przedsiębiorcy skarżą się na zawiłe procedury. Wczoraj jednak Tusk i to próbował przekuć w sukces: - Najwyraźniej jest tak dobrze, że więcej firm korzystać nie musiało - tak można streścić jego rozumowanie.

Twarde fakty przemawiają na razie za rządem. Ale są inne liczby, a te zatrważają. Rząd stoi przed trudniejszym zadaniem - poradzeniem sobie z opóźnionymi skutkami kryzysu: niespotykanym deficytem sektora finansów publicznych i długiem publicznym. Z takim garbem możemy zapomnieć o szybkim przyjęciu euro.

Minister Rostowski obiecuje, że pod koniec listopada przedstawi "Plan rozwoju i konsolidacji finansów publicznym", w którym pokaże, jak uzdrowić publiczną kasę.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3.5

19 głosów

Brak komentarzy
W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne