Tak się
gra, jak przeciwnik pozwala? W trwającym od dwóch lat meczu, gdy Platforma traciła piłkę, drużyna Jarosława Kaczyńskiego nie umiała trafić do bramki Donalda Tuska.
Nawet w samym PiS dwa lata w opozycji nie są oceniane jako wystrzałowe. W środę w Radiu ZET poseł Zbigniew Girzyński ocenił swego prezesa jako szefa największej opozycyjnej partii na "słabą czwórkę". A Tuskowi jako szefowi opozycji za rządów PiS postawił "cztery z plusem".
Mijające właśnie dwulecie rządów PO-
PSL zostało przez PiS przespane. Recenzowanie ograniczyło się do: a) infantylnych animowanych filmików wyśmiewających rząd, b) konferencji prasowej czworga posłów PiS prezentujących niespełnione obietnice Tuska i c) przechwałek Kaczyńskiego w Radiu Maryja, że rząd PiS był najlepszy po 1989 r.
W tym samym czasie „Rzeczpospolita” cytowała anonimowego posła tej partii, który o zapowiadanym przez polityków PiS zespole ekspertów, który miałby recenzować działania rządu, mówił, że „nie było nawet pomysłu, jak »toto « nazwać”. PiS organizuje podsumowanie rządów Tuska dopiero w niedzielę - po Platformie i
SLD.
Na początku tej kadencji drużyna Kaczyńskiego była w defensywie. Gdy okazało się, że w komisji badającej naciski polityków PiS na wymiar sprawiedliwości nie ma fajerwerków, partii Kaczyńskiego na chwilę udało się przejąć piłkę. Styczniowy kongres w Krakowie, na którym prezes ogłosił "politykę pokoju" i przepraszał za błędy, był zaskakującym zwrotem. PiS schował "buldogi" i wysunął na pierwszy plan merytoryczne posłanki: Aleksandrę Natalli-Świat, Grażynę Gęsicką i Joannę Kluzik-
-Rostkowską.
Próbował przejąć inicjatywę w sprawie kryzysu gospodarczego. Z jednej strony - pomysły zwiększenia deficytu; z drugiej - propozycja ponadpartyjnego porozumienia gospodarczego.
PiS było też najlepsze w sieci. Politycy tej partii wyznaczają internetowe ścieżki innym partiom: zamieszczają
wideo z każdej konferencji prasowej, mają konta w Twitterze czy Facebooku.
Szybko jednak prezesa i jego ludzi nowe oblicze PiS zaczęło uwierać, zwłaszcza że sondaże nie poszybowały w górę. Zabrakło cierpliwości na doprowadzenie akcji do końca. Przed wyborami do europarlamentu PiS znów zwrócił się do radykalnego elektoratu, sięgając po antyniemiecką retorykę i zarzucając Tuskowi uległość wobec Berlina. Umiarkowani wyborcy dostali sygnał, że łagodny PiS to iluzja.
Po eurowyborach PiS zajął się sobą - walkami wewnętrznych frakcji, obwinianiem się o niesatysfakcjonujący wynik. Kaczyńskiemu udało się jednak utrzymać partię w całości.
Kolejny, wrześniowy kongres miał być rozpoczęciem marszu po władzę - ze zmienionym statutem i sprawniejszą strukturą. W końcówce pierwszej połowy okazja do strzelenia bramki była duża, piłkę wystawiło CBA - ogłosiło, że szef klubu PO Zbigniew Chlebowski i minister sportu
Mirosław Drzewiecki kontaktowali się skrycie z biznesmenami z branży hazardowej.
Ale politycy PiS skupili się na oratorskich popisach o "Rychu i Zbychu" i nawet nie pomyśleli, że można zgłosić własny projekt zmian prawa o hazardzie. Ubiegła ich konkurencja - Polska Plus Ludwika Dorna - oraz będąca blisko samobója Platforma. Premier Tusk ogłosił wojnę z hazardem i w ekspresowym tempie uchwalił ustawę. Hazardowa komisja śledcza także na razie działa tak, jak zaplanowała Platforma.
Na zmianę trenera w PiS się nie zanosi. Wiosenne zgrupowanie (kolejny kongres partii) zdecyduje pewnie, że pozostanie nim Jarosław Kaczyński. Drużyna PiS musi szukać zmienników. Mówi się, że sięgnie do głębokich rezerw - po doświadczonych rozgrywających Adama Bielana i Michała Kamińskiego, którzy podobno odzyskują wpływy w partii.
O ostatecznym wyniku meczu będzie można dużo więcej powiedzieć za rok. Jeśli Lech Kaczyński nie wygra wyborów prezydenckich, drużyna PiS raczej nie przetrwa w pełnym składzie.