http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W Moskwie nie kanary, a kanarki

ricz
2009-11-20, ostatnia aktualizacja 2009-11-20 17:23

Kontrolerzy komunikacji miejskiej w Moskwie dostali polecenie jak najłagodniejszego obchodzenia się z gapowiczami.

Moskwa, Plac Czerwony
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Moskwa, Plac Czerwony
SONDAŻ
Kupujesz bilet czy jeździsz na gapę?

Kupuję. Wstyd jeździć bez biletu
Jeżdże na gapę. A co mi tam
Kupuję. Gapa jestem

Jeśli złapią w autobusie, trolejbusie czy tramwaju "zajca" (zająca), jak tu określa się pasażerów jadących na gapę, rozmowy z nim nie wolno im zacząć od mandatu. Najpierw muszą go poprosić o skasowanie biletu, jeśli go posiada. Jeśli nie ma, proponują, by kupił bilet u kierowcy.

Jeśli "zajac" ani nie kasuje, ani nie kupuje, proszą, by wysiadł na najbliższym przystanku.

I dopiero wtedy, kiedy się upiera, wypisują mandat, który opłacić musi w banku.

Kara za przejazd na gapę to dziś w Moskwie 100 rubli (9 zł), czyli tyle, ile kosztują cztery bilety kupione u kierowcy.

Władze Moskwy zmieniają kanarów w milutkie kanarki najwyraźniej chcąc udobruchać mieszkańców przed zapowiadaną na początek roku solidną podwyżką cen na bilety komunikacji miejskiej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':