Jeśli złapią w autobusie, trolejbusie czy tramwaju "zajca" (zająca), jak tu określa się pasażerów jadących na gapę, rozmowy z nim nie wolno im zacząć od mandatu. Najpierw muszą go poprosić o skasowanie biletu, jeśli go posiada. Jeśli nie ma, proponują, by kupił bilet u kierowcy.
Jeśli "zajac" ani nie kasuje, ani nie kupuje, proszą, by wysiadł na najbliższym przystanku.
I dopiero wtedy, kiedy się upiera, wypisują mandat, który opłacić musi w banku.
Kara za przejazd na gapę to dziś w Moskwie 100 rubli (9 zł), czyli tyle, ile kosztują cztery bilety kupione u kierowcy.
Władze Moskwy zmieniają kanarów w milutkie kanarki najwyraźniej chcąc udobruchać mieszkańców przed zapowiadaną na początek roku solidną podwyżką cen na bilety komunikacji miejskiej.
Źródło: Gazeta Wyborcza